o Sylwestrze nie myślałam. Jak na razie planuje wielkie rodzinne święta. Jeszcze nigdy takowych nie było. Ja pierwsz postanowiłam wszystkich ściągnąć do nas. Szkoda mi się zrobiło rodziców moich i Adama, że w Wigilie siedzą po części sami i postanowiłam to zmienić. Tak więc jestem na etapie uzgadniania spraw świątecznych. oczywiście ze względu na dziewczynki zaangażowałam każdego do zrobienia czegoś, bo niestety sama nie dam rady. No i szykuje się na Swoją mamę. Ma ostatnią szansę zainteresować się swoją córką tj, mną. Jeśli i tym razem mi w niczym nie pomoże to bardzo zastanowię się nad dalszymi kontaktami. Jak narazie olewa mnie równo. Bardzo mnie to boli, bo dzięki niej zostałam w domu z dziewczynkami. Nie chciała z nimi siedzieć. Jak byłam z Alą w szpitalu nie zapytała się czy w czymś pomóc. Ola przechodziła z rąk do rąk a bacia siedziała w domu i bąki zbijała. To samo było jak urodziła się Ala. Mam do niej dużo pretensji i coś czuje, że miarka się przebrała. Mieszkają ode mnie 15 km. Teściowa pomaga ile może ale to nie jest moja mama.... A sylwester, chciałabym spędzić go z Adamem bez dziewczynek. Jednak chyba się nie da, bo kto z nimi zostanie.....