reklama

Nieobecnosci...

reklama
dziewczyny ja jestem choć ostatnio bardziej biernie bo mieszkanie na tapecie....ale codziennie czytam - niestety w pracy nie mam u siebie neta ale odbieram na poczte wszystkie aktualnosci bb z dnia poprzedniego rano w domu a potem staram się znaleźć chwile żeby być na bieżąco...tylko tym sposobem oczywiscie z odpisywaniem gorzej...
 
Ja tez jestem i od czasu do czasu podczytuje ale przyzam, ze brakuje mi czasu... glownie poprzez sprawy mieszkaniowe. Nie chce wam zajmowac czasu swoimi dylematami ale po prostu ogladalismy dom ktory nam sie spodobal i tak myslimy czy licytowac czy nie.....i tak na tym mysleniu nam czas ucieka ( termin w piatek...).
A ponadto niezalznie od szansy kupna - dostalismy szanse wynajmu domu w miescie, na naszej starej dzielnicy...nie szukalismy ale odezwal sie stary lokator, ze zmienia i jesli chcemy mozemy przejac. Tak wiec po 6 miesiacach na nowym miejscu znow nas czeka przeprowadzka w koncu listopada:-) Co prawda lubimy to nasze mieszkanko (w sumie to ma prawie tyle samo metrow co dom ;-)) ale dom to dom..dzieciakom bedzie lepiej no i blizej starych katow i znajomych z placu zabaw. Choc bedzie mi troche brakowac tej lokalizacji bo miejsce i dzielnica sa narawde dobre. W kazdym badz razie czeka mniepakowanie a na chwile obeca szukanie kandydatow na wynajem...co moze byc ciezkie bo termin krotki, pieniadze niemale, a i zima prawie....a malo kto lubi zimowe przeprowadzki.
No i niemal non stop mysle o 'potencjalnym kupnie'...czyli zupelie normalne szwajcarskie dylematy....
Azeby jeszcze bylo ciekawiej maz kusi mnie wiosennym semestrem spedzonym w Paryzu..... on widzi same uroki a ja niestety patrze na te eskapade przez pryzmat ' maloszlachetnej codziennosci' i calej logistyki tego przedsiewziecia:-(

Baska chcialabym kiedys byc na takim miejsu...wybierac cos ze swiadomoscia, z to juz na dlugo... a nie na kilka nastepnych lat. Pewnie bardzo meczace zajecie ale jak juz wszystko bedzie na miejscu to napewno satysfakcja ogromna a i przyjemnosc mieszkania we wlasnyc katach nie do przecenienia.

Ja w kazdym badz razie obiecje jak juz wyjdziemy z 'metliku decyzji' a potem kartonow to bedzie mnie wiecej bo przyznam, ze brakuje mi klimatu tego naszego codziennego 'wirtualnego spotkania' :tak::tak::tak::-)
 
reklama
no wlasnie ..szkoda,z e nas coraz mnie..Ja nie zamierzam zniknac! absolututnie nie!!:P...troszke ucichlam, bo bylam w Pl..same wiecie i teraz sie ogarnialam..ale mam nadzieje, ze zasypalam Was zdjeciami i juz nadrobilam moja nieobecnosc:P>:)...
Milalam pytac - gdzie Pati:)tak czekala na moje zdjecia;)..

Co do Twoich dylematow Cicha...powiem tak, ze dom to dom..a i przeprowadzki maja swoje uroki..ja kiedys myslalam,z e nie potrafilabym tak sie przemieszczac..alejak sytuacja zyciowa zmusza..to mozna przywyknac;)..i sa tego plusy- urzadzanie..ten powiew swiezosci;)...
My poki co podjelismy decyzje, ze skupiamy sie na budowie domu w PL...stad narazie sie nie przeprowadzamy(A . nawet bardziej niz mi bardzo przypadlo to mieszkanie ...ta dzielnica...) Czujemysie tu bezpiecznie, blisko centrum..no przedszkole ciutke dalej..ale teraz autem woze ..a jak bedzie cieplo to i pewnie spacerki bedziemy trzaskac;)...
Choc nie ukrywam, ze i tu obserwujemy domy...i korci nas, ale bez "cisnienia";)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry