reklama

Nieobecnosci...

Ehhh... jest tylko jedno ale- jeśli będziemy mieć kolejne dziecko, chyba nigdy nie spełnimy kryterium dochodowego żeby dostać kredyt... Gdyby nie to, już paradowałabym z brzuszkiem :-) pomarzyć piękna rzecz :-) ostatnio nawet mi się śniło, że jestem w ciąży :-)

Ale podjęliśmy z mężem poważne decyzje i zobaczymy do czego nas doprowadzą :tak:
 
reklama
Heatherek witaj !!!!!!!!!!!!!!!! A ja mam pytanie a raczej mój Wiesiu jak Mati załatwił sobie nosek ??? bo razem ogladalismy zdjęcia od ciebie i był bardzo ciekawy ;-) jak to się stało i czy ktos dostał ochrzan :tak:;-):-)

Stokrotki, Mateusz sprawdzal, czy to, co pisza o strajkujacej sluzbie zdrowia, to prawda :-D Bylismy na dzialce u tesciow - tam jest taki duzy drewniany taras z potwornie niewygodnymi duzymi, wysokimi, drewnianymi schodami. Malzowin siedzial i sie bawil z Mateuszem, Mlody cos rzucil na podloge, Marcin schylil sie, zeby to cos podniesc, a w tym czasie nasza Mala Formulka 1 poszla sie przejsc. Jak Marcin podniosl wzrok, to Mateusz wlasnie pokonywal trzeci schodek (buzia do dolu)... :szok::szok::szok: Na szczescie skonczylo sie na podrapaniu buzi - ja sie przerazilam, bo to strasznie blisko oczka, zaraz zaczelo puchnac, krew sie lala... masakra... Ale - juz prawie nie ma sladu, Mateusz jeszcze tego samego dnia probowal schodzic po drugich schodach (na szczescie bylismy obok i mu nie dalismy hehe), a teraz juz w ogole nie pamieta, zeby cos sie dzialo....
 
Alez cisza na forum:-( No coz wdac, ze sezn urlopowy w toku:-)

My juz na 'nowych smieciach' czyli w Zurichu. Ostatni mesiac byl nieco szalony ale bardzo przyjemny a teraz pomalu (choc w sumie tez troche nerwowo) odnajdujemy sie w nowej rzeczywistosci. No i wracamy na forum nadrabac zaleglosc:-)

Pozdrowionka dla urlopowiczek i dla wszystkich rozleniwionych sezonem;-):-)
 
Oooo, cicha! Ale fajnie, że juz wróciłaś! Opowiadaj jak Wam jest w tej Szwajcarii! Jak Julek? Mam nadzieję, że na zastrzezonym są już aktualne zdjęcia ;-) Fakt, na forum straszne pustki:-(Ja jestem!!!:-D
 
ja tez juz jestem, tylko w pracy po urlopie pierwszy tydzień zawsze bardziej ruchliwszy:wściekła/y:i wiecej papierków na biurku nagromadzonych, do tego wszystkiego trochę kłopotów domowych, a raczej związanych z praca męża. Nie ma to jak wrócić po urlopie, zobaczyć zlikwidowane stanowisko pracy i usłyszeć, że wypowiedzenie może będzie końcem sierpnia, albo we wrześniu, no albo nie wiadomo kiedy, bo są zmiany na górze:wściekła/y::szok:. A póki co to siedź przez osiem godzin i nic nie rób, bo ci się nie opłaca:szok:, przeciez na wypowiezeniu i tak nie są wypłacane premie....itd..
Maż w lekkiej rozsypce...i chyba o to chodziło jego szefowi....no bo nie bardzo jak jest zwolnic pracownika, który robi 150% planu.....a jak będzie zdołowany to może zrobi mniej i będą podstawy zwolnienia...No ale tak to jest jak się pracuje w banku, zmienia się szefostwo, to i zmienia sie pozostała ekipa....
 
no ja tez mam jednak nadzieje, że moj mąż łatwo się nie podda, najgorsze jest to, że w sumie przed naszym urlopem, wiadomo było już o zmianach i nie było problemu z nowym stanowiskiem dla męża...wszystko było dograne itd...wracamy a tu takie info....Tak pewnie nie byczylibysmy się spokojnie nad morzem, no i przede wszystkim nie bylibysmy tacy rozrzutni, a tak to troszkę mniej różowo pewnie będzie, zanim znajdzie nową pracę, w szczególności o takich samych zarobkach. Bo oferty to on już w sumie ma..ale te warunki płacowe...są do...No i przede wszystkim postanowilismy, że czekamy na ruch pracodawcy, na pewno sam się mąż nie zwolni...no chyba, że dobrze zapłacą za odjeście:tak:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry