Oj, chyba wszystkie odczuwamy jakieś niepokoje. Jak nie chodzi o ból, to o inne rzeczy.
Ja też się boję.

Nie wiem, jaki poród mnie czeka, czy naturalny, czy cesarka, a wolałabym to wiedzieć. Pomimo tego, że na tą chwilę dzidziuś jest mniejszy niż powinien według tych "lekarskich tabelek", to jednak istnieje obawa, że moja miednica jest zbyt wąska. Nie znoszę odpowiedzi: jak panią przyjmiemy na oddział, to zobaczymy. Ale na co ja mam się nastawić?!
Boję się, że będzie w tym samym czasie tyle porodów, że dla mnie zabraknie sali do rodzinnego.
Boję się moich reakcji, bo może będę darła się jak opętana...
Boję się tego, co czeka mnie po porodzie. Nie wiem, jak to jest. Jak to wszystko wygląda? Leżę na podkładach, które daje szpital (sama nic nie przynoszę), z gołym tyłkiem, ogladają mnie nie tylko lekarze ale i studenci (szpital akademii medycznej). Dzidzię mam przy sobie prawie 24 h na dobę. A co będzie, jak dziciątko nie będzie chciało ssać? Amoże ja będę miała zbyt mało pokarmu?
Nie wiem, kiedy powinno ustać krwawienie, nie wiem, czy będę mogła się ruszać. A jak sobie z tym wszystkim nie poradzę? Albo będę sama na sali pierworódka, a pozostałe będą już po np. drugim porodzie i ja będę robiła z siebie kompletną idiotkę?
Boję się! Boję się tej niewiadomej.
Cóż uczymy się przez całe życie. Przed nami lekcja: "poród".
Powodzenia!!!