Klaudia12348
Zaangażowana w BB
Dziewczyny mam pytanie czy warto zaszczepić dziecko czy może lepiej nie. Któraś z was nie szczepila dziecka?. Jak dziecko bez szczepienia się rozwija? Czy są związane z tym problemy jakbym np nie zaszczepila dziecka?
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Moje dzieci są szczepione i córka dopóki nie poszła do przedszkola to jedyne na co "chorowała" to katar. Wszystko zweryfikowało dopiero przedszkole. Więc jeżeli Twoje dziecko nie chodzi do żłobka czy przedszkola to rewelacyjna odporność to raczej brak narażenia na większe skupisko bakterii a nie kwestia szczepienia- od taka moja interpretacja.
Ja wychodzę z założenia, że nadmiar szczepień też jest zły i nie szczepiłam nowościami (tj. meningokoki, rota i ospa wietrzna), ani szczepieniami sezonowymi (grypa). Za kilka lat pomyślę, czy zaszczepić córkę na HPV - jak już (mam nadzieję) będą znane skutki szczepienia, które mogą ujawnić się po czasie.
Wiesz co, nie musisz wyjeżdżać do mnie z takim tonem. To nie moje dziecko, tak kuzynka przekazała i tak jej powiedzieli w szpitalu. Stąd to wiem.małopłytkowości u noworodków jest spowodowana przez matczyne przeciwciała w wyniku uczulenia na ojcowskie aloantygeny obecne na płodowych płytkach. Najczęściej dotyczy antygenów HPA-1a oraz HPA-5b
Szczepionka w wyniku "zmuszenia" organizmu to obrony przez wprowadzonymi szczepami PRZYSPIESZYŁA a niespowodowała małopłytkowosc. I niech bogu dziękują ze sie tak szybko o tym dowiedzieli. Ale lepiej głupoty opowiadać i puszczac w świat info ze to przez szczepionke. Wiadomosc trafia do odmóżdzonych jednostek i powoduje to czego nieszczescie mamy obserwować.
Ja widze, ze większość osób nie ma pojęcia o istocie szczepień i reakcjach zachodzących w organizmie.
To ze pracujesz w takim miejscu to jedynie mogę Ci szczerze współczuć. Jesteś tak samo zagrozona jak pracownicy szpitala na kontakt ze wszystkimi, przede wszystkim ukrytymi nosicielami.
Widocznie moj region PL jest bardziej cywilizowany bo przy zapisach do przedszkola jest zapis odejmujący punkty za brak szczepien-czyli wiadomo, że zadne się nie dostanie do przedszkola. Prywatne juz sie tak nie patyczkują i informują wprost o braku możliwości przyjecia.
Wiesz co, nie musisz wyjeżdżać do mnie z takim tonem. To nie moje dziecko, tak kuzynka przekazała i tak jej powiedzieli w szpitalu. Stąd to wiem.
To przedszkole w Warszawie i w naszej dzielnicy nie ma takiego podpunktu przy rekrutacji. Pracowałam też w 4 prywatnych i nigdy nie było takiego pytania.
Nie jestem przewodniczką szczepień ale skoro szczepimy siebie i dzieci to chyba nie musimy się obawiać nieszczepionych...
A ja też nigdy nie spotkałam się z pytaniem o szczepienia w przedszkolu- A moja córka była już w żłobku, przedszkolu prywatnym teraz państwowym.
Widziałam tylko raz na stronie internetowej bardzo dobrego pediatry z moich okolic, że dzieci nieszczepionych i leczonych homeopatycznie on nie przyjmuje.
Stąd też prowadzone są ciągłe badania i konieczność zweryfikowania szczepionek bez przykładowego 10letniego okresu badań, na które po prostu nie ma czasu.
No właśnie są obawy jeśli przebywa sie wsrod nieszczepionych. Wszelkiego rodzaju wirusy przechodzą mutacje. Ciągle poddawane młodego organizmu na przebywanie w obecności potencjalnych nosicieli może doprowadzić do mutacji i zaatakowania "luki" w układzie obronnym organizmu. Stąd też prowadzone są ciągłe badania i konieczność zweryfikowania szczepionek bez przykładowego 10letniego okresu badań, na które po prostu nie ma czasu.
To tym samym nasze szczepienia z dzieciństwa sa/mogą być nieważne... powinniśmy też je powtarzać tylko czemu tak się nie dzieje?
Podalabys sobie albo swojemu dziecku substancje, która opuściła laboratorium po etapie badań na szczurach?
Ja bym się wahała...
Wiedząc jakie konsekwencje może przynieść całkowity brak ochrony to TAK. Lepiej zaryzykować niż pluć sobie w brode że sie nie zrobiło nic