Hejka, na pokładzie prawie 7-tygodniowa dziewczynka, która od początku spała grzecznie średnio po 3h, pielucha, karmienie i kolejna drzemka. Niestety 2 tygodnie temu trafiłyśmy do szpitala z zapaleniem płuc, pobyt trwał w sumie tydzień...w połowie pobytu w szpitalu zaczęły się dziać 'cyrki' w kwestii spania w nocy, najpierw drzemki coraz krótsze, później doszedł niespokojny sen, machanie rączkami przez sen, częstsze pobudki na karmienie itd. Niestety od tygodnia w domu to samo...w dzień śpi spokojnie, budzi się co prawda częściej na jedzenie, ale gdy przychodzi wieczór w sumie można o spaniu zapomnieć...na wszystko mała reaguje złością lub płaczem - nosić źle, położyć źle, piersi nie chce chwycić, płacze, krzyczy, zanosi się momentami...czasem jak już chwyci pierś, zje, to zaśnie jak dawniej, ale z kolei na pół godziny może, a ja kompletnie nie wiem jak sobie z tym poradzić :-( Niestety nawet smoczek nie poratuje, gdyż pluje każdym, który próbowałam... Czy któraś z Was miała podobnie? Jakaś recepta? Bo czuję się sfrustrowana, że nie potrafię dziecka ogarnąć :-(