reklama

Nystatyna i wymioty po niej

Temat na forum 'Zdrowie' rozpoczęty przez aleksandras01, 24 Styczeń 2006.

  1. aleksandras01

    aleksandras01 Początkująca w BB

    Moja 10-miesięczna córka ma zaleconą nystatynę 2 razy dziennie po 1,5ml z powodu białego nalotu na języku. Po podaniuodrobiny leku dostaje odruchów wymiotnych nie wiem dlaczego. Do tej pory nigdy nie wymiotowała.
    Dostaje też augmentin i lacidofil z powodu zapalenia uszu.
    Problemem są też zielone kupki i brak apetytu
     
  2. tuśka21

    tuśka21 Fanka BB :)

    aleksandras01 - witam Cie serdecznie

    czy wiesz o tym ze NYSTATYNA nalezy takze do grupy antybiotykow ??? wynika z tego ze Twoje dziecko dostaje 2 antybiotyki ... po mojemu to troche za duzo


    "Przeciwgrzybiczy antybiotyk polienowy nie wykazujący działania przeciwbakteryjnego i przeciwpierwotniakowego. Wykazuje aktywność przeciwko Candida, Cryptococcus, Histoplasma, Blastomyces, Trichophyton, Epidermophyton, Microsporon i Aspergillus.
    Mechanizm działania Nystatyny polega na uszkodzeniu błony komórkowej grzybów. Nie wchłania się z powierzchni skóry i błony śluzowej. Nie jest rozkładany w przewodzie pokarmowym (wydalana z kałem w postaci nie zmienionej)."



    dziecko moze robic zielone kupki przez podawny antybiotyk - brak apetytu to rzecz naturalna jak oddchanie - zawsze jak jest infekcja u dziecka spada radykalnie apetyt - podawaj jednak dziecu duzo picia - wody badz sokow jesli ma ochoty - wazne jest nawadnianie bo przy chorobie dziecko moze sie odwodnic ...


    lacidofil - jest to lek o dzialaniu ochronnym sliuzuwek - spytaj sie lekarza badz poczytaj czy nie jest on na serwatce mleka krowiego- dziecko moze proprostu takze przez to wymiotowac i miec zielone kupy ...


    jesli dziecko po podaniu leku wymiotuje najlepiej sie skontaktuj z lekarzem - tak jak pisalam na wstepie nystatyna takze jest antybiotykiem .
    moze da jakis inny zastepczy srodek na plesniawki

    co do plesniawek to mozege ci poradzic wycieranie jamy ustne Afitinem kilka razy dziennie - a metoda naszych babci take jest skuteczna - poprostu wyciera sie jame ustna moczem dziecka - moze wydawac sie dziwne badz ochydne ale dziala .... !!!!!
     
  3. reklama
  4. tuśka21

    tuśka21 Fanka BB :)

    a to tak przypadkiem trafilam na fajny artykul moze komuś się przyda - w kazdym razie napewno warto poczytac !!!!



    Wszyscy rodzice wiedzą, że dzieci często chorują. A to dlatego, że ich system odpornościowy nie jest jeszcze w pełni sprawny i nie potrafi sobie skutecznie radzić z wirusami i bakteriami, zwłaszcza wtedy, gdy na dworze chłód i wiatr, a kaloryfery grzeją jak szalone. Co możemy zrobić sami, żeby maluch nie łapał infekcji za infekcją?

    1. Nie przegrzewać w domu i na dworze

    Przegrzewanie to najczęstsza przyczyna przeziębień. Wiele rodziców (a może nawet bardziej dziadków) z obawy, by dziecko się nie przeziębiło, ubiera je zbyt ciepło. Tymczasem skutek jest wręcz odwrotny. Przegrzewany maluch ma niesprawny system termoregulacji - źle znosi zmiany temperatury, szybko marznie i częściej choruje. Dlatego lepiej od samego początku przyzwyczajać dziecko do chłodu. Temperatura w mieszkaniu nie powinna przekraczać 20 st. C, a w nocy może być jeszcze niższa. Na dworze dziecko poniżej roku, które się jeszcze samodzielnie nie porusza, powinno być ubrane cieplej od rodziców, ale z chwilą, gdy zaczyna chodzić, trzeba je ubierać lżej. Małe dzieci w ogóle dużo się ruszają, więc jest im cieplej niż dorosłym. Najlepiej ubrać malucha na cebulkę, by w razie potrzeby móc zdjąć jedną czy dwie warstwy. Co jakiś czas warto sprawdzić, czy dziecku nie jest za gorąco - dotknąć jego karku. Natomiast kiedy wybieramy się na zimowy spacer, musimy przede wszystkim zadbać, by dziecku nie zmarzły stopy, ręce i głowa.

    2. Codzienne chodzić na spacer

    Małe dziecko powinno wychodzić na dwór codziennie, nawet jeśli jest chłodno albo pada deszcz lub śnieg. Jedynym przeciwwskazaniem do spacerów jest duży mróz (poniżej -10 st. C) lub bardzo silny, mroźny wiatr.

    Spacer powinien trwać co najmniej godzinę i można go odbyć o dowolnej, najwygodniejszej dla mamy godzinie. Ważne jest tylko, żeby spacerować z dzieckiem tam, gdzie jest czyste powietrze, na przykład w parku czy w lesie, a nie po ruchliwej, pełnej spalin ulicy w centrum miasta.

    3. Unikać tłocznych miejsc

    Głównym źródłem bakterii i wirusów są inni ludzie. Dlatego powinniśmy unikać zatłoczonych tramwajów i nie zabierać malucha tam, gdzie przebywa dużo ludzi (np. do centrów handlowych) - niektórzy z pewnością są przeziębieni i mogą dziecko zarazić. O zakażenie tym łatwiej, że w dużych sklepach jest bardzo gorąco, na dworze bardzo zimno, a nagłe zmiany temperatury ułatwiają atak drobnoustrojom.

    4. Spróbować zmiany klimatu

    Zmiana klimatu to bodziec, który wzmaga odporność. Często wystarczy wyjechać z dzieckiem na ferie, by pokasłujący tygodniami maluch wrócił do zdrowia. Taka kuracja musi jednak potrwać co najmniej dwa tygodnie. Szczególnie zalecane są wyjazdy zimą, bo wtedy zarówno nad morzem, jak i w górach panują najostrzejsze warunki klimatyczne. Ale nie trzeba koniecznie wybierać się do odległego kurortu. Dla dziecka mieszkającego w dużym mieście wystarczającą zmianą będzie wyjazd do lasu czy na wieś.

    5. Nawilżać powietrze

    Centralne ogrzewanie wysusza śluzówki. Bakterie i wirusy łatwiej wtedy wnikają do wnętrza organizmu. Dziecko może się budzić w nocy, pokasływać. Aby tego uniknąć, kilka razy w ciągu dnia trzeba mieszkanie wietrzyć (ostatni raz tuż przed snem), a także nawilżać powietrze. Nie jest to specjalnie kłopotliwe. Można wieszać na kaloryferze specjalne pojemniki (pamiętajmy tylko o częstej wymianie wody i myciu zbiornika) albo po prostu mokry ręcznik. Można też kupić nawilżacz powietrza. Jeżeli dziecko wyrosło już z niemowlęctwa, a w rodzinie nie ma alergików, do takiego nawilżacza warto dodać kilka kropel olejku sosnowego, który zwiększa odporność na infekcje.

    6. Pamiętać o szczepieniach

    To jedyny pewny sposób na uniknięcie choroby. Dzięki powszechnym szczepieniom wiele chorób wieku dziecięcego zostało już właściwie wyeliminowanych. W pierwszych dwóch latach życia jest aż dziewięć szczepień obowiązkowych. Warto jednak zastanowić się także nad zabezpieczeniem malucha przed bakteriami Haemophilus influenzae typu b, meningokokom i pneumokokom, bo one właśnie wywołują większość poważnych infekcji u małych dzieci. Szczepienia te są zresztą zalecane przez Ministerstwo Zdrowia, ale z powodów finansowych nie są obowiązkowe. Decyzję najlepiej jednak podjąć w porozumieniu z lekarzem prowadzącym dziecko.

    7. Urozmaicać dietę

    Jednostajna, uboga w witaminy dieta osłabia układ odpornościowy. Dlatego dziecko powinno jeść dużo warzyw i owoców, które są najbardziej wartościowym źródłem witamin i mikroelementów. W zimie, gdy wybór świeżych warzyw i owoców jest ograniczony, możemy ratować się mrożonkami, które mają niemal takie same wartości odżywcze. Trzeba tylko pamiętać, że warzywa mrożone gotuje się krócej niż świeże. Mamy także (często niedoceniane) warzywa i owoce dostępne przez cały rok. Marchew na przykład działa przeciwbakteryjne, a jabłka - antywirusowo, a w pewnym stopniu chronią także przed przeziębieniami. Szczególne znaczenie przypisuje się witaminie C, która ułatwia wchłanianie żelaza, poprawia apetyt, wzmacnia odporność. Organizm ludzki nie potrafi jej magazynować, więc trzeba dziecku zapewnić ją w codziennej diecie. Najlepszym źródłem witaminy C są owoce cytrusowe, czarne porzeczki, zielona papryka i natka pietruszki.

    8. Sięgać po skarby natury

    Szczególne znaczenie mają miód, czosnek i cebula.

    Miód jest bardzo odżywczy. Zawiera cukry proste, witaminy B i C, magnez, wapń, sód, mangan i potas, ma też właściwości antyseptyczne. Może mieć jeszcze dodatkowe zalety, które zależą od tego, z jakich kwiatów pszczoły zbierały nektar, np. miód lipowy ma działanie napotne. Pamiętać jednak trzeba, że miód może uczulać i u alergików stosować go po ukończeniu roku i ostrożnie. Czosnek i cebula ułatwiają walkę z przeziębieniami, grypą, infekcjami oskrzeli i płuc. Rozgnieciony ząbek czosnku wydziela allicynę, która ma działanie zbliżone do antybiotyku. Czosnek i cebulę najlepiej jeść na surowo. Dzieci wprawdzie za nimi nie przepadają, ale jeśli będziemy je regularnie dodawać np. do surówek, stopniowo przyzwyczają się do ich wyrazistego smaku. Można też zrobić masełko czosnkowe (masło trzeba utrzeć z rozgniecionym ząbkiem czosnku) i smarować nim kanapki dla malucha. Wędlina lub ser złagodzą nieco ostry smak.

    9. Wspomagać organizm ziołami

    Jest wiele preparatów podnoszących odporność. Można je kupić w aptece bez recepty. Najbardziej znana jest Echinacea, czyli jeżówka, która ma właściwości odkażające i przeciwzapalne. Można ją podawać dzieciom powyżej pierwszego roku życia. Najlepiej jednak spytać lekarza, który środek będzie najlepszy dla dziecka.

    10. Podawać probiotyki

    Przed chorobami bronią nas także pożyteczne bakterie. Bytują one w przewodzie pokarmowym, ustach, nosie. Po każdej chorobie, szczególnie leczonej antybiotykami, a także wskutek np. złej diety bakterie te, zwane probiotykami, ulegają zniszczeniu. W ich odtworzeniu pomogą przetwory mleczne zawierające żywe kultury bakterii, a także preparaty probiotyczne (np. Trilac, Lacidofil, Enterol), dostępne w aptekach bez recepty. Niemowlętom karmionym sztucznie można podawać mleko modyfikowane, wzbogacone probiotykami lub prebiotykami.

    Chorowanie też pomaga

    Nic tak nie wzmacnia naturalnej odporności jak... chorowanie. Ćwiczy ono bowiem układ odpornościowy malucha, który walcząc z mikrobami, wytwarza przeciwciała. U dziecka w wieku przedszkolnym normą jest sześć-osiem infekcji w roku. Na szczęście taki koszmarny jest zwykle tylko pierwszy rok pobytu w żłobku czy przedszkolu, kiedy to maluch styka się z wieloma zarazkami po raz pierwszy. Z wiekiem będzie chorować coraz rzadziej.


    - pozdrawiam - Tuśka
     
  5. Joaska

    Joaska Lipcowe mamy '05

    nysyatyna chyba tak do konca nie jest antybiotykiem..........ma dzialanie przeciwgrzybicze, a podczas leczenia antybiotrykami zamiera w jakims stopniu flora bakteryjna organizmu i trzeba organizm chronic przed zakazeniem grzybica.........

    piszesz, ze podajesz lacidofil i to powinno wystarczyc na odbudowanie flory bakteryjnej........

    a ze antybiotyk laczy sie zawsze z nystatya, to taki standard.........
    moze Twoja dzidzia jest uczulona na jakis skladnik ,z ktorego sklada sie ten lek, najlepiej zapytac piediatre!!!
     
  6. Joaska

    Joaska Lipcowe mamy '05

    a zielona kupa to podobno od zelaza.......sama nie wiem co Ci poradzic. Najlepiej skontaktuje sie z lekarzem
     
  7. tuśka21

    tuśka21 Fanka BB :)

    Joaska- no nie wiem czy standart przy podawaniu antybiotyku podawac nystatyne ??? co lekarz to opinia ... ja uwazam ze jak na male dziecko to za duzo ... augumentin i nystatyna a i dodatkowo lacidofil ....

    najlepiej w takiej sytuacji miec kontakt z lekarzem

     
  8. Joaska

    Joaska Lipcowe mamy '05

    tak wykladal mu profesor farmacji w szkole, wiec stad moja opinia........ale masz racje co lekarz to opinia....
     
  9. theo

    theo Fanka BB :)

    nystatynę podaje się z antybiotykiem by nie robiły sie afty w buzi.
    lacidofil podaje sie zaszwe z antybiotykiem i nie tylko. przy bólach brzuszka też sie stosuje lacidofil.

    zielona kupka może byc od temperatury i antybiotyku.
    a wymioty może od konsystencji nystatyny???
    trudno...musisz niestety przeczekac i dalej podawać nyststynę. o ile pamiętam kuracja nia trwa 5 dni. jest to bardzo dobry lek!!!
    a jak to nie pomoże to pędzluj buźkę wewnątrz dzidzi gencjaną!!!!
    wygląda to tragicznie ale naprawdę pomaga!
     
  10. reklama
  11. Nikos

    Nikos Mama Kuby i Leny

    Witam.
    Nystatyna to u mnie świeży temat.
    Kuba skończył jej stosowanie nie dalej jak kilka dni temu.
    Miał ją przepisaną ze względu na grzybka w buźce po długotrwałym stosowaniu antybiotyku.
    Bardzo dobrze ją tolerował (oprócz tego, że nie cierpiał jej pić) a zażywał ją aż 3 razy na dzień po 2 ml.

    Lacidofil absolutnie nie ma związku z mlekiem krowim.
    Kuba też miewa zielone kupki (pani Doktor nie widzi w tym nic nienaturalnego).
    Może to być żelazo jak również właśnie antybiotykoterapia.
    Radzę zrobić antybiogram aby przekonać się czy augmentin pomoże dziecku ale o tym już lekarz Cie poinformuje (nie chcę tu namieszać).
    Lekarz prywatny oczywiście bo ci lekarze z przychodni to idą do pracy tylko po to żeby spić hektolitry kawy a nie pomóc naszym dzieciakom.

    [​IMG]
    Pozdrawiam i życzę zdrowia.
     
  12. tuśka21

    tuśka21 Fanka BB :)


    co prawda to prawda .... !!!!
     

Poleć forum