Postanowilam wreszcie sie pochwalic. Efekty (wreszcie) sa i moja wlasna prywatna dieta (kazdy ja zna: ŻM- zryj mniej) dziala. ;-)
Zaczelam ok. 11 sierpnia, dzis jest 1 pazdziernika, waze 7 kg mniej. :-)
Celowo przez 3 tygodnie nie stawalam na wadze, pomyslalam, ze jak zobacze, ze malo schudlam to sie podlamie, jak zobacze ze sporo to sobie bede to wynagradzac i skusze sie na jakas czekoladke, nie daj Boze pizze. Z tydzien temu tesciowa zagadala do mnie, ze chyba cos schudlam. Pomyslalam, ze powiedziala tak z uprzejmosci choc zauwazylam, ze cos spodnie zrobily sie na mnie luzne. Nastepnego dnia kolezanka tez do mnie, ze chyba cos schudlam, no to zaczelam wierzyc (po sobie nie tak latwo zauwazyc, przynajmniej ja tak mam). Przedwczoraj wyjelam z szafy moje kochane zciorane jesienne dresy po domu, zakladam, a tu mi z tylka leca na podloge.

Z rana stanelam na wadzie i hurrrrra, 7 kg mniej!

Przyjrzalam sie sobie dokladnie w lustrze, no i faktycznie, brzuszek mi spadl calkiem ladnie, choc do mojego celu jeszcze baaaaaaardzo daleko, bardzo chcialabym przez pazdziernik zrzucic min. 3 kg. Musze sie postarac i trzymac sie dietki, no i cwiczonka by sie przydaly, a ja taki leniuch jestem.
