witajcie u mnie wciąż wielki smutek , i żal i wciąż zadreczam sie co mogło być przyczyną . W środe mam wizyte u gin. zobaczymy co mi powie , może choć trochę mnie pocieszy , może da mi nadzieje ....

czytałam troche waszych postów i podziwiam was za waszą siłę i nadzieję ,
ja terz wciąż mam taką wiarę i nadzieje , mam zaledwie 28 lat , nie mam rodzeństwa ,którego zawsze mi brakowało , którego zawsze pragnełam , dlatego pragne dąć mojej córeczce rodzeństwo , kogoś pliskiego ,którego ja nigdy nie miałam.
Nie da sie zrozumieć kobiety ,która przezyła utrate dzidzi , dopóki na własnej skóże sama tegonie przżyłam, teraz was rozumiem ,
w mojej głowie wciąż i już na zawsze będzie toważyszyć pytanie ... Jak by wyglądało to maleństwo ,które straciłam , które choć przez chwile nosiłam pod swoim sercem,
Mąż mnie ciągle pociesza i mówi żę nam sie uda że sie wszystko ułoży....
Mam córcie 4,5 latka ma już , mieliśmy starać sie wcześnie o drugie ale wciąz wypadało coś innego , a to chciałam odczekać 2 lata po cc, potem wypadła przeprowadzka, wykończenie domu , itp. i tak mineło 4,5 roku, a teraz.... takie przeżycie . Doszłam do wniosku że nie waszystko co sie zaplanuje to sie spełnia , TO CO PAN BÓG DA TO BEDZIEMY MIELI.....
Wciąż nie straciłam nadziei że sie uda :-),
dziewczyny mam pytanie czy wy wszystkie miałyście wyłyżecżykowanie ? ... po jakim czasie rozpoczeliście współżycie???.... czy braliście jakieś leki po wyłyżeczkowaniu?? jeśli tak to jakie,??? po jakim czasie zaczeliście starania ?? czy sie udało >???

wybaczcie tyle pytań ale martwie sie
pozdrawaim was i dziękuje za przyjecie mnie to swojego grona
NADZIEJA JEST NIEODŁĄCZNYM ELEMĘTEM ŻYCIA.
CAŁUJE I ŻYCZĘ OWOCNYCH STARANEK:-)