Justinkowa witaj
Zjola no to śmigaj

A numer popisowy dobrze, że mało inwazyjny
Anulka no to się naoglądałaś i nachodziłaś. Mało rzeczy teraz nie jest chińskich

My nie mamy autka więc trudno dojechać do tej hali

)
Zapomniałam napisać, że nasze mieszkanko zostało ochrzczone

przez córcię znajomych
Wczoraj czułam się fatalnie. Najpierw mnie zaczęły boleć plecy i żołądek, ale jeszcze uszło w tłumie, bo troszkę. Byłam na imprezie i wypiłam tylko mięte, bo miałam na szczęście w torebce saszetkę. Nic nie zjadłam. Czułam okropne zmęczenie.
Ale zaczęło się dopiero po powrocie do domu.
Ból żołądka i pleców tak się nasilił, że myślałam iż się popłaczę. Dosłownie zwijałam się z bólu.
Miałam wrażenie że też cały brzuch mnie tak boli, że wszystko mnie boli. I męczą mnie spuchnięte nogi. Nawet po nocy. Smaruję, okłady zimne daję, trzymam wysoko i nic.
Dziś kolejny dzień męczarni z żołądkiem i leżakowanie, bo wczorajszym bólem jestem wykończona.
Mięta, ranigast... nic nie pomaga. Dziś zjadłam tylko kisiel i M zakupił mi siemię lniane ~ okropność, ale wypiłam z miodem.
Spuchnięte nogi w górze i jeszcze zaczęły się okrone kłucia w sercu ~ pewnie z nerwów.
Ech wygadałam się. Dogorywam w łóżeczku.
Miłego dnia kobietki