Byliśmy wczoraj u pediatry na szczepieniu. Zapytałam się o nasze chrostki, no i jak się domyślałam odpowiedź nie była satysfakcjonująca. Tak jak czytając Wasze maile dochodzi się do wniosku, że Ci lekarze nie potrafią zdiagnozować przyczyny ich powstawania. Oczywiście pierwsze pytanie o nabiał-powiedziałam, że nie jem od 2 tygodni, potem p. doktor stwierdziła, że tyle pyłków w powietrzu......

a alergenów w żywności jeszcze więcej, na koniec kazała mi nadal nie jeść nabiału (wesoło), przepisałą 2 maści; Tribiotic (przeczytałam, że zawiera 3 antybiotyki), a druga robiona (z kwasem bornym, wit. A+E i czymś tam jeszcze). No i nie wiadomo co robić. Chyba ich nie wykupię (daleka jestem stosowania antybiotyków, zwłaszcza że pani nie bardzo wiedziała skąd są te chrostki, no i ten kwas borny!!!!! sama już nie wiem), poradźcie proszę.
A po szczepionce 5w1 mały strasznie płakał w domu, nie szło go uspokoić-tak jakby go bardzo bolała nożka w którą dostał szczepionkę. Daliśmy mu pół czopka z paracetamolem, trochę go to uspokoiło, na noc też dostał. Dziś jest już ok, trochę marudny, ale nie taki obolały jak wczoraj.
No i przybrał 1800g !!!!!! Wesoło, waży już 5240g

a ja myślałam, że mam za mało mleka (a tu małego głodomora karmię). Borys waży jak na 2,5 miesiąca, a nie swoje 1,5 miesiąca. Ciekawe co za kawał chłopiny z niego wyrośnie.