Witajcie, witajcie po tak długiej przerwie!
Melduje, ze zyjemy i juz teraz mamy sie dobrze. Jas przyszedl na swiat przez cc, 26.01.2013 r. o godz. 22:51. Wazyl 3280g i mierzyl 54 cm - taki wysoki, przystojny facet

Nabawilam sie w trakcie pobytu w szpitalu zapalenia oskrzeli i tego 26 stycznia dostalam goraczki i skoczylo mi CRP i podjeto decyzje o porodzie. Na 2h podlaczono mi OXY, ale jak zwykle bez efektow wiec wykonano ciecie.
Moj polog byl powiklany rozejsciem sie rany po cieciu i 13.02 mialam ponowne "prucie i szycie" ;/ A Jasiu nabawil sie zapalenia ucha srodkowego wiec tez bral antybiotyki - biedactwo. W szpitalu byłam od 11 stycznia do walentynek - jak dla mnie imponujacy wynik ;/
Mam problem z pokarmem - wczesniej myslalam,ze jak tylko wroce do domu, to z cycka poplynie rzeka mleka, a tu - guzik ;/ Jas jest dokarmiany MM, wypija go duuuuzo, ale ja sie nie poddaje i kazde karmienie zaczynamy przystawieniem do piersi - co wypije, to jego
Kurcze, chcialabym wiedziec, co u Was, ale mam 40 stron do nadrobienia i nie wiem, kiedy to zrobie ;/
Koncze, bo Malec postekuje
Pozdrowionka serdeczniaste - juz sie nie moge doczekac, az nadrobie stracone i nieczytane na biezaco strony. Az mnie sciska z ciekawosci, jak Wam zycie plynie!