Dziewczyny jak was czytam to coraz bardziej się boję porodu. Z Oliwką na porodówkę trafiłam we wtorek o 17 a urodziłam w środę o 23.37, ok 30 godzin. Pęcherz mi przekuli w środę o 8 rano, ciągle na oxytocynie i nagle ustała akcja porodowa. Ale ordynator nie chciał robić cc, tylko kazał rodzić naturalnie. Poród zakończył się próżnociągiem. Dzięki Bogu wszystko zakończyło się dobrze i niunia dostałą 10 pk. ale wymęczona była nie wspomnę o mnie. Jak mnie rodzina zobaczyła to nie poznała. Teraz już będę mądrzejsza i jeśli coś będzie nie tak,to od razu zażądam cc, aby nie ryzykować.