reklama

Otyłość w ciąży

reklama
nie byłam w żadnej szkole rodzenia i ostatnio mnie na IP podsumowano, że gdybym chadzała - to rozróżnienie skurcza od niestrawności umiałabym w locie zrobić :) heheh

Pewnie dobrze jest połazić do SR, ale ja nie miałam przekonania ani energii żeby tłuc się samochodem przez pół Trójmiasta. Więc idę rodzić bez świadomości oddechowej heheh
 
Ej dziewczyny ;) a Wy chodzicie bądź chodziłyście do jakiś szkół rodzenia ?
Ja chodzę nadal, chyba zostały mi dwa spotkania a ostatanie takie już w większym gronie jak się dzieciaczki urodzą:) Ogólnie jestem zadowolona, że się wybrałam u mnie płaciło się tylko albo aż 100zł, kto jak tam patrzy. Na zajęciach nie jest tylko tak jak w filmach że uczymy się oddychać, choć i o ten temat zahaczyliśmy. Jest mnustwo przydatnych informacji od zmian w organiźmie, poprzez poród, połóg, karmienie, pielęgnacje noworodka... zwracały nam położne uwagę na różne sprawy, dolegliwości których możemy się spodziewać u nas i u dziecka, a nawet ćwiczyliśmy:) . Oglądaliśmy sobie również porodówkę, prezentowały nam sprzęt, nawet mogłyśmy się wyłożyć na tym łóżku porodowym i posłuchać serduszek dzidzków. Pokazywały jak przebiega poród taki typowy, dały plany porodów.. no wszystkie przydatne informacje... kobietki są świetne, można się pośmiać, a także poznać mamy na podobnym etapie ciąży co również jest fajne. Ah no i mężowie czy tam TŹtowie też chodzą... a dla takich co nie mieli nigdy nic wspólnego z dziećmi to naprawdę taka szkoła to skarbnica wiedzy:) Ja widzę że mój mąż chętnie chodzi,nawet w pracy zmianami się zamienia żeby być:) Czyta materiały które dostajemy, to miłe że się tak angażuje:) Ah no i dostajemy mnustwo gratisów na każdych zajęciach od gazetek dla mam, poprzez jakieś próbki produktów, butelki,czapeczki, śliniaczki, a nawet witaminy:) Ja z mojego punktu widzenia polecam każdemu, ale nie wiem czy każda szkoła rodzenia wygląda tak samo...

A co do odróżnienia niestrawności od skurczy to nie wiem czy bym wiedziała:) Na razie bolesnych skurczy nie miewam, więc nie wiem jak to jest:) ale liczę że intuicja mi to podpowie... ma to podobno coś wspólneg z bólami jak na miesiączkę i charakterystycznyi skurczami brzucha, które mam ale nie bolą...no nie wiem, pożyjemy zobaczymy co to za ból... wątpie że go nie rozpoznam i urodzę w domu:)
 
teraz z perspektywy chętnie bym poszła, ale już jest za późno :( Nikt z moich znajomych nie chodził na zajęcia SR, w sumie powiem Wam, że dostępność jest dość słaba mam wrażenie. W Gdańsku znam tylko jedną przyszpitalną SR. Szkoda :(
 
sporo kasy :(
Ja przed ciążą oczywiście byłam święcie przekonana, że do SR będę chodzić. I naprawdę miałam taki plan. Ale mnie energia ciążowa zweryfikowała - leń ukradł chęci :)

Kurczę pod blokiem mam właśnie 4 jednostki straży pożarnej, karetkę i policję. Usłyszałam, że ktoś na 8 piętrze spalił obiad. To niedobrze z dwóch powodów: pewnie nic się nie stało a jakieś 100 osób zaangażowanych, po drugie znowu będzie policja sprawdzać czy parkujemy zgodnie ze znakami bo wozy ratunkowe maja problem żeby się przecisnąć. Te osiedla z lat 80tych zupełnie nie są przystosowane do obecnej ilości samochodów i mamy z tym naprawdę solidny dym :(
 
Nigdy nie chodzilam do szkoly rodzenia, kiedy zaczynalam prokreacje to takich szkol chyba nawet nie bylo, a porod przypominal linie produkcyjna a nie wydarzenie w zyciu czlowieka, wiec... nic fajnego. Owa "linia" pozwolila mi jednak rozeznac sie w fizjologii porodu i ostatnio rodzac w warunkach godnych czlowieka, nie mialam problemu z ogarnieciem "imprezy".

Dziewczyny, jesli pozwolicie dolacze do grona nieco przytlustawych mamusiek in spe. Wczoraj mi wyszly 2 kreski na tescie. Sprawdzilam, to byl test ciazowy.;-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry