Ej dziewczyny

a Wy chodzicie bądź chodziłyście do jakiś szkół rodzenia ?
Ja chodzę nadal, chyba zostały mi dwa spotkania a ostatanie takie już w większym gronie jak się dzieciaczki urodzą

Ogólnie jestem zadowolona, że się wybrałam u mnie płaciło się tylko albo aż 100zł, kto jak tam patrzy. Na zajęciach nie jest tylko tak jak w filmach że uczymy się oddychać, choć i o ten temat zahaczyliśmy. Jest mnustwo przydatnych informacji od zmian w organiźmie, poprzez poród, połóg, karmienie, pielęgnacje noworodka... zwracały nam położne uwagę na różne sprawy, dolegliwości których możemy się spodziewać u nas i u dziecka, a nawet ćwiczyliśmy

. Oglądaliśmy sobie również porodówkę, prezentowały nam sprzęt, nawet mogłyśmy się wyłożyć na tym łóżku porodowym i posłuchać serduszek dzidzków. Pokazywały jak przebiega poród taki typowy, dały plany porodów.. no wszystkie przydatne informacje... kobietki są świetne, można się pośmiać, a także poznać mamy na podobnym etapie ciąży co również jest fajne. Ah no i mężowie czy tam TŹtowie też chodzą... a dla takich co nie mieli nigdy nic wspólnego z dziećmi to naprawdę taka szkoła to skarbnica wiedzy

Ja widzę że mój mąż chętnie chodzi,nawet w pracy zmianami się zamienia żeby być

Czyta materiały które dostajemy, to miłe że się tak angażuje

Ah no i dostajemy mnustwo gratisów na każdych zajęciach od gazetek dla mam, poprzez jakieś próbki produktów, butelki,czapeczki, śliniaczki, a nawet witaminy

Ja z mojego punktu widzenia polecam każdemu, ale nie wiem czy każda szkoła rodzenia wygląda tak samo...
A co do odróżnienia niestrawności od skurczy to nie wiem czy bym wiedziała

Na razie bolesnych skurczy nie miewam, więc nie wiem jak to jest

ale liczę że intuicja mi to podpowie... ma to podobno coś wspólneg z bólami jak na miesiączkę i charakterystycznyi skurczami brzucha, które mam ale nie bolą...no nie wiem, pożyjemy zobaczymy co to za ból... wątpie że go nie rozpoznam i urodzę w domu
