a ja powtórze scenariusz z porodu Bartkowego, otóż to była wczesna wiosna ale jeszcze było zimno więc jechałam w nocy w zimowej kurtce ,kurtke zostawiłam w bagażniku i biegiem na izbe przyjec. Tam sie rozebrałam przebrałam i ubrania dałam mężowi który zaniósł je do samochodu (parking jest tuż obok izby).Ale wtedy miałam wilgachną torbe wypakowaną po brzegi (w tym szlafrok kąpielowy gigant)i na porodówce nie bardzo wiadomo było co z nią zrobić koło łóżka leżec nie mogła, w rezultacie wyladowała gdzieś w kącie. A że mąż nie bardzo wiedział gdzie są spakowane rzeczy Bartulki to pielęgniarki ubrały go w to co szpital miał. Dlatego teraz chyba wszystko naszykuje w jednej torebce konkretnej żeby K. ją dał . Bo nie bardzo mi ise podobałą pieluszka na jego d\główce zamiast czapeczki.
Tak czy siak po porodzie wszystkie rzeczy z pierwszej torby bedą wymagały prania więc oprócz kosmetyczk K. zabierze wszystko do domu, albo do teściów prac.