reklama

Paplanina

  • Starter tematu Starter tematu Mihir
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
reklama
Aniii to naprawde trzeba miec pecha totalnego na zwierzątka!:szok: Dużo zdrówka dla świnki!!:laugh2: Ja zawsze miałam multum zwierzaków i zawsze było co robic. Były psy koty chomiki szczury ptaszki i różne inne cuda nawet zdarzyło mi się robaki chodowac!:szok: Nasza mama miała z nami trzy światy bo wciąż coś przynosiłyśmy. Teraz mam w domciu rybki i psa-staruszka. Ale widzę że Adrianek odziedziczył zwierzęcą pasję bo ciągle marudzi żeby mu kupic szczura. Jednak narazie jest za mały, ale jak troszkę podrośnie to może mu kupię chomiczka. Szczur odpada bo mężuś nie cierpi. ;-)
A my mamy mały sukcesik: moja mama sama dziś przyjechała do Madzi i została z nią 5 godzin. Nareszcie się do niej przekonała.:-D Już myślałam, że się będzie małej bała nie wiadomo jak długo. Teraz wzięła Adrianka i pojechali do kina. Mam po niego jechac dopiero jutro. Troszkę dychnę!:-)
 
Megusek Ty to masz dobre serduszko :tak:!
Oj Aniii, to rzeczywiście jakieś fatum - ja też dołączam się do życzeń zdrówka dla świnki :-D, w sumie to chyba bardziej szczęście jest jej potrzebne :-)
Masz rację Bodzinka, ja za tydzień wracam do pracy i pewnie będzie mi smutno, ale z Martynką będzie tatuś i wiem, że wszystko będzie dobrze. Pewnie trochę potrwa zanim się przyzwyczaimy do nowej sytuacji. Ale pierwszy miesiąc najgorszy, bo od października chce już mieć nocki i dyżury dzienne (12h), to więcej wolnego wyjdzie, w domu z rodziną.
Sikoreczka - no ulga i kamień z serca, brawo dla Madzi, brawo dla Babci - wypoczywaj!!!
 
ech no ale zapomniałam napisać że miałam też parę zwierzątek co zdychały śmiercią naturalną /przynajmniej tak mi się wydaje:dry:/ bo odkąd pamiętam to miałam zwierzątka.
Kasiu powodzenia w pracy. trzymam kciuki aby się udało. a gdzie pracować będziesz? wiem że pisałaś ale jakoś zapomniałam a jestem ciekawa...:sorry2:
 
Aniu ale z tymi zwierzatkami mialas przejscia... ;-)Sto lat dla Szczoty!!!
Kasiu fajnie Ci troszke...ja bym chciala popracowac...ale tak na pol etatu
Sikoreczka dzielna Twoja corcia! Nasz Kuba jak zobaczyl moja siostre (a ladna babka i wogole) narobil takiego wrzasku ze odechcialo nam sie isc do kina ;-(
 
dzis w nocy przeszla przez nasze miasto nawalnica...maz mowi ze dzis jak jechal do pracy to miasto wygladalo jak bo bitwie, pelno galezi na drodze, kolo Wawelu polamane drzewa....z okna widzialam w nocy jak wialo, straaaaszne...nie widzialam czegos takiego!!
 
Wiecie, a ja mam psa. To spory owczarek szkocki collie (popularny Lessie) i ten ów pies, jak tylko usłyszy głośniejszy podmuch wiatru lub grzmot to w panice gotów wejść na kolana i zwinąć się w malutki kłębuszek a najlepiej na czas burzy zniknąć.:-D Z resztą faktycznie te ostatnie zawieruchy niebezpieczne.
 
reklama
megusek, u nas ostro było parę dni temu, piorun uderzył w wierzę kościoła, coś się zapaliło.A ja miałam wrażenie że to koniec świata :szok:.Bo w ogóle to nie cierpię takiej pogody,a jak zaczyna za mocno wiać, błyskać się i grzmieć to najchętniej wlazłabym pod łóżko :zawstydzona/y:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry