reklama

Paplanina

  • Starter tematu Starter tematu Mihir
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Cynamonka 15 to nie ale 18 to wiecej bym ci nie dala:tak:serio bardzo mlodo wygladasz i wogóle na zmeczona nie wygladasz ja po 100 km to bym padla nie zywa:tak::-)Wogóle dziewczyny podziwiam za zapal do sporu i do aktywnego zycia ja od pewnego czasu przepuszczam czas przez palce i nie moge sie zmotywowac by cos z tym zrobic:sick:, chyba czas myslec o powrocie do pracy, przymusowa mobilizacja ale zawsze jakas:-)ja najbardziej cwicze palce siedzac i ogladajac telewizor i glos nawijajac z Zuzia:-)
 
reklama
Cynamonka jesteś prze agentka :szok::szok: tyle km a po Tobie nic nie widać, niezła kondycja, pogratulować :tak:
Pola Ty to zawsze potrafisz poprawić humor :-D:-D uwielbiam czytać Twoje posty :-)
 
cynamonka gratulacje podziwiam ja bym po 100 m padla.fakt na zdjeciu wygladasz jak 18:tak:
polu a ja mam to na co dzien ale chyba sie przyzwyczailam:baffled:mieszkam we wrocku
anii hi hi .. swieta prawda o zyciu :-D
 
Wczoraj mielismy romantyczny wieczor...po byku ;-) Siedlismy na naszej lawce na balkonie i patrzymy a tam golab siedzi pod drzwiami balkonowymi. Pomyslielismy ze ma zlamane skrzydlo, tak zreszta to wygladalo. Piotrek poszukal w okolicznych domach jakiegos golebiarza (golab byl sliczny bialy zadbany z brazowa czupruna i ogonem wiec pewnie byl czyjs) i tamten powiedzial ze to nie jego ale go weznie. Poogladal i pwoiedzial ze nie ma zlamanego skrzydla tylko ma tak opierzone lapy (ciemno bylo na balkonie ;-) i ze ma podciete lotki, musial spasc sasiadom z gory na nasz balkon a ze nie lata to tak siedzial. Podobno obcinanie lotek to straszne meczenie zwierzaka a potem sprzedaja go za 10-50 zl dla dzieci zeby niby nie uciekaly. Nie chce wiedziec ktory to nasz sasiad jest taki glupi i kupil dziecku takie okaleczone biedne zwierzatko (a nawet nie chodzil i nie szukal!?). W kazdym razie zrobilsmy co moglismy najlepszego dla niego, gosc powiedzial ze ma juz takiego jednego i ze dostanie jedzenie i witaminiki...przynajmniej bedzie ze swoimi.
 
Cynamonka wygladzasz naprawde mlodziutko.Gratuluje ci kondycji ja po 35 km padlam plackiem, a jak mialam wracac to pol drogi plakalam bo mnie tylek bolal;-)
My tez marzymy o wlasnym domku ale to tylko wygrana w totka przy jednej pensji i mojej rencie.Na razie to nie mamy nawet co myslec o wiekszym mieszkaniu, mamy 36 m.Ale najwazniejsze, ze mieszkamy sami.
Ale marzyc trzeba, naszczescie to nic nie kosztuje:-)


url=http://suwaczki.smyki.pl]
7488.jpg
[/url]
url=http://suwaczki.smyki.pl]
7485.jpg
[/url]
 
Tak jest. Marzenia się spełniają, to fakt, tylko trzeba się dobrze zaprogramować i na prawdę wiedzieć, czego się chce. Ja mam doła zawodowego. Pokończyła sobie studia (nawet 3 kierunki) i co? Nie odpowiem, bo się brzydko rymuje;-) Siedzę w domu jako gospodyni domowa..hm. Kiedyś bym się denerwowała na sytuację, ale przemyślałam co jest dla mnie ważniejsze (niepewna praca w Polsce, płatna byle jak, czy też emigracja, brak pracy dla mnie ale pewna i dobra dla męża...). Podjęliśmy decyzję z pełną świadomością tego, że dopóki nie otworzymy gabinetu będę siedziała w domu. Teraz koncentruję się na Majce i próbuję dać jej jak najwięcej, bo nie wiem, czy wiecie, ale podobno, to czym "załadujemy" dziecko przez pierwszych 5 lat życia, procentuje potem...przez resztę życia. Czyli drogie Mamy przed nami zadanie nie lata!!Wyzwanie.wychować praworządnego, sprawiedliwego, mądrego i uczciwego Człowieka, bo za nas nikt tego nie zrobi.
Oj, ale mnie naszło.
Megusek, takich skurwysynów, którzy są tak głupi i okrutni i znęcają się nad zwierzakami (nieważne czy dla paru zł. czy dla draki) powiesiłabym własnoręcznie za jajca na drzewie i dała paść z głodu! A rodzice, którzy są tak beznadziejni, że kupują takie okaleczone zwierzaki, by za przeproszeniem "bach" się zajął, bo samym im się nie chce, kazałabym przepracować 100 godz. w jakiś schroniskach.
Ok, dość grobowego nastroju. Od jutra weekend , czas na balety.
To gdzie ruszacie lub co robicie w czasie wolnym?? Ciekawa jestem przeokrutnie, może podłapię jakiś pomysł?
 
Jacy ludzie sa beznadziejnie okrutni....
Ja siedze w domu, nie robie nic, mam nadzieje, pogoda bedzie na tyle dobra, ze pojde na spcer z serduszkiem:tak:
Polu ja nawet lubie byc kurka domowa, choc kiedys bym sie o to nie podejrzewala.Mialam trzysta pomyslow na zycie, potem przyszla choroba a teraz lubie ten moj swiat.Ale uwazam, ze kazdy powinien robic w zyciu to z czym mu dobrze, a dla dziecka dobra mama to szczesliwa mama.Wiec jesli kobiecie praca daje satysfakcje, to niech pracuje a jak lubi byc kurka to niech bedzie:tak:
Hmmm mowisz pierwszych 5 lat???No to trzeba sie starac.Alez przed nami pracy, ale jakiej przyjemnej:-D

 
Pola ja tez siedze teraz w domu i tez do tego nie nawyklam i czasem mam z tego powodu dola. Pociesza mnie fakt, ze tak jest najlepiej dla Kuby. Jesli chodzi o czas wolny to ja nie mam tu z kim zostawic malego, ani za bardzo z kim wyskoczyc na balety. W Polsce co innego. Kiedys uwielbialam ukladac puzzle i wczoraj w sklepie zatrzymalam sie przy polce z puzzlami i .... pewnie wroce do tej pasji. Poza tym teskni mi sie za nurkowaniem.
 
Dziewczynki a ja mam ostatnio tak napiety grafik ze nie mam czasu z wami nawet popisac:-(w sobote idziemy na wesele do mojej kolezanki, a Zuzia ostatnio jest nie do opanowania i juz nie daje rady moze w przyszlym tygodniu znajde wiecej czasu:-)dorabiam troche i na dwa etaty czyli praca i dom jest bardzo trudno:-)ale staram sie czytac na biezaco:tak:pozdrawiam was wszystkie bardzo mocno i gratuluje wszystkim dzieciaczkom nowych zebow i umiejetnosci
 
reklama
Megusek dobra dziewczyna z Ciebie...ja nie lubię gołębi:dry:, srają mi na blkon i schody a potem muszę to szorować...wrrr a jak byliśmy w Krakowie i widziałam tyle tych gołębi co obsiadały ludzi...bleee, na szczęści żaden nie usiadł na mnie...no ale taka zła nie jestem:tak:. jakbym widziała ptaszka w potrzebie to też bym pomogła. ale wiecie co...jak byłam mała i wyjechałam z koleżanką na wieś do jej rodziny tam z kurami bawiłyśmy się w dom. i ja...zamęczyłam na śmierć jedną, a potem kazali mi jeść z niej rosół...mam uraz w psychice do dziś...a jak miałam chomika to na niego weszłam i się rozmiażdżył...ale był cały mokry więc najpierw musiał być wylizany przez psa...chomiś uciekł z akwarium:-(. chyba Lilce nie kupię zwierzątka...a teraz opiekuję się rybkami wujka i jedna wyskoczyła z akwarium:szok:i zdechła...kwas na maksa. tylko mnie nie zabijcie...mam pecha do zwierzątek. miałam kotka małego którego wujek niechcący rozjechał autobusem...no nie dziwię się kotek malutki a auto xxxxl. ale teraz mam świnkę morską "Szczota" już od 6,5 lat i jeszcze żyje:-):-):-)...
Pola ja się cieszę z siedzenia w domu tylko mam kwasa że zaczyna nam nie starczać na życie i bez przerwy pożyczamy kasę od...LIlki. ale oddajemy czasem nawet z nawiązką...chciałabym iść do pracy ale nie mam z kim Lili zostawic. najlepiej to dla mnie praca na cztery godzinki i siup[ do domku...tylko żeby dobrze płatna była:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry