To prawda dla rodziców najważniejsze zawsze są i będą dzieci no poza jakimiś odchyleńcami, bo i tacy są. Mój mąz jest strasznie aż za bardzo przewrażliwiony na punkcie Wiktorka, na każdym kroku dopatruje się jakiegoś nieszczęścia, twu twu.
A co do zmian to ja po porodzie pierwsze dni to tak jakby depresję przechodziłam, nie mogłam sobie poradzić, płakałam, momentami czułam się bezradna, ale na szczeście przeszło szybko.