dziewczyny muszę sie podzielić refleksją. czytam sobie opisy porodów, widzę słowa zachwytu i zazdrości. poród łatwy, bo w planowym znieczuleniu, oksytocyna, nacięcie tyle, a tyle, szczegółowy opis luksusowego pokoju w prywatnej klinice, wielogodzinne pogaduchy przerywa personel, bo czas urodzić. i wiecie co ? nie dostrzegłam magii chwili, wsłuchania się w siebie i dziecko, zaangażowania, próby podjęcia trudu. nie widzę cudu narodzin, dumy we łzach i pocie i świadomości, że się jest na dachu świata. wciąż mnie zadziwia jacy jesteśmy różni.