***** mac!!!!! Wybaczcie drogie Mamy, ale przed chwilką stworzyłam okropniście długi list, który zniknął, bo nacisnęłam jakiś marny klawisz na klawiaturze- i jak tu się nie wściec!!!
zACZYNAM PONOWNIE A JAK MI ZNIKNIE TO .....chyba wyjdę z siebie!!!!!
W Polsce na zakupy miałam 1 dzień. Udaliśmy się rano z mężem do poleconej przez Łodzianki hurtowni Słoń na Brukowej (dziękuję dziewczyny). Wcześniej wydrukowałam sobie listę potrzebnych rzeczy i do dzieła. Skrupulatnie od regału do regału zapełnialiśmy kolejne koszyczki. PO kupieniu dużej wanny zaczęliśmy zapełniać i ją

POtem dostaliśmy indywidualne stanowisko przy kasie. Na zakończenie, po ponad 3 godzinach mieliśmy prawie wszystko z listy. Podczas płacenia okazało się, że kasa fiskalna nie jest przygotowana na wydanie paragonu, na któym znajdują się 103 pozycje

Kolejka za nami wciąż rosła, a my nie chcąc utrudniać innym zrezygnowaliśmy z bonu na korzyść wydruku zakupionych rzeczy na drukarce. Zajęło to 4,5 strony formatu A4, uszczupliło nasz budżet o 2400 zł, ale patzrąc na ilości, które kupiliśmy to rzeczywiście niewiele. Jestem bardzo zadowolona i polecam wszystkim. To był dzień na wariackich papierach.
Wczoraj po powrocie wyrzuciłam zakupy w pokoju dziecięcym. Teraz czekamy na meble, żeby wszystko uporządkować, bo na razie moja córcia ma w pokoju niezły burdel

To dobrze, że istnieją sklepy w ktrórych można kupić prawie wszystko.
POzdrawiam
Zadowolona