Witam Was po przerwie

ja troszkę tak jak nuna odpoczywałam od myślenia

miałam tyle zajęć, że czasu mi brakowało.
Stara ekipa wymiera, ale ja się z stąd nie ruszam w parensie też zostaje, zresztą tak jak pisałam wcześniej - wierze, że jak jest mi pisane to uda mi się bez względu na miejsce - i na to liczę już w czwartek

jadę po ostatniego mrożaczka.
W piątek byłam na wizycie, chciałam zaraz po powrocie się odezwać, ale Internet mi się wysypał niestety. I jak poprzednim razem stresuję się by rozmarzł.
Z listą też wiem dokładnie jak jest wprawdzie nie poszłam zapytać który mam numer zakładam, że w razie porażki czeka mnie najwcześniej lipiec. Mam nadzieję, że nic nie pomieszam zrozumiałam to tak: w każdym kwartale na to 44 miejsc wchodzi jakaś część pacjentek które oczekują (czyli jak dobrze zrozumiałam to te z listy "rezerwowej" - nie wiem jak ją nazwać) a pozostałe miejsca są dla tych które już dawno się zakwalifikowały wg kolejności (ale nie jest to równoznaczne, że dla tych które już podchodziły do pierwszej próby, bo są wśród nas takie, które podpisały regulamin, ale
nie chciały czy też nie mogły podejść do tej pory bo się na coś leczyły ale miejsce mają z wcześniejszym numerem). Oznacza to, że wg kolejności może się okazać, że ta z nas która ma numer 34 będzie podchodziła później niż ta z 44 bo np pani 34 leczy sobie tarczycę i nie może podejść. Więc logicznie jeśli załóżmy, (bo o to nie pytałam albo zapomniałam) że podeszło 44par to jest to oczywiste, że wśród nich mogła się znaleźć para zakwalifikowana pod np 66.