Cześć kochane

Poczytałam kilka stron w tył, widzę ,że ostatnio trochę się dzieje, jeśli chodzi o Dominikę to przeczuwałam coś, bo miała styl pisania właśnie jak niunia, no i te jej opowiastki o chorym dziecku, o mężu który pije, potem znowu jakaś historia którą miałyście przeczytać i jak to ona płakała jak ją przeczytała... Kurcze nudzi się jej? ona ma naprawdę nie równo pod sufitem

Widzę też ,że zaczęłyście się o mnie martwić za co bardzo dziękuję

Miałam wczoraj napisać ale mój był w domu ,także same wiecie
Tak dla sprostowania, nie mam rozwarcia, skróciła mi się szyjka i z tego co lekarz powiedział trzyma ledwo ,ledwo i jest "byle jaka"
A teraz co u mnie? Hmmm... leżę, leżę i jeszcze raz leżę i mam niemały problem...
Otóż jak byłam na ostatniej wizycie ,to pobrał mi posiew i powiedział ,że jak wynik będzie dobry to mam zamówić pessar i albo go założyć w szpitalu (skierowanie dał) albo jeśli wytrzymam to założy mi go osobiście w gabinecie...
Natomiast nie powiedział mi co mam robić jeśli wynik wyjdzie zły, a właśnie taki mi wyszedł

Wyszły mi dwie bakterie:
Identyfikacja- Streptococcus agalactiae (Strep. Group B)
Liczność kolonii- obfita
Opis- MLSB- szczep wykazuje konstytutywną odporność na makrolidy, linkosamidy i streptograminę B.
W przypadku B-hemolizujących streptokoków gr. A,B,C,G wrażliwość na penicylinę oznacza wrażliwość na wszystkie antybiotyki B-laktamowe.
Identyfikacja- Escherichia coli
Liczność kolonii - obfita
I pod spodem wypisane antybiotyki które pomogą ,a które nie...
Zna się któraś na tym?

Wiem jedno, jak wyszły bakterie to nie założą mi tego do czasu wyleczenia...
Wynik mam od środy, odebrała mi go koleżanka, potem poszła do tej przychodni do której należę aby zobaczyć czy jest jakiś lekarz i cz mnie przyjmie, niestety pocałowała klamkę... Wczoraj poszła jeszcze raz i zastała samą położną, żaden lekarz wczoraj nie przyjmował, powiedziała jej o co chodzi i powiedziała ,żebym dziś przyszła może ten lekarz mnie przyjmie między pacjentkami...
Pierwsze co to myślałam iść prywatnie i właśnie padło by na tego lekarza który dziś tam przyjmuje, ale z drugiej strony myślę sobie, pójdę prywatnie, a on nawet nie ma mojej karty i ,że może lepiej spróbować w gabinecie tam gdzie chodzę bo przynajmniej ma wgląd do karty...
Kurcze, sama już nie wiem co mam robić, iść czy nie iść? Boję się o to czy potem mój lekarz nie będzie miał pretensji?
Ale na szpital w tej chwili nie mogę sobie pozwolić, mój pracuje w SW, nie dostanie tak sobie po prostu wolnego, tym bardziej ,że my ślubu nie mamy, jego zmiany to 12 dzień, 12 noc, wolne, wolne i tak w kółko, a co z dziećmi kiedy on w pacy? Są niby samodzielni, robić przy nich nie muszę, mogę swobodnie leżeć, ale mam ich na oku, a tak zostali by sami w domu, albo na cały dzień, albo na samą noc...
I co ja mam robić? Doradźcie coś
Ps. Ilona już naprawiam błąd, podaję swój numer
Jeśli któraś z Was jeszcze chce, to pisać na PW...
Tricolor, przykro mi bardzo
