witam się po przerwie!
Po szpitalu od razu pojechaliśmy do moich rodziców i troche wypoczęłam. Teraz już nawet mąż nakazuje mi uważać i oszczędzać się.
Nawet nie wiecie jak sie przestraszył! Dostałam skurcze, brzuch przy tym był twsardy jak kamień a ja z bólu myslałam że umieram i słowa wykrztusić nie mogłam... było ich kilka, potem coraz mniejsze a na drugi dzień ustały całkiem.
Lekarz zrobił mi porządne badanie i okazało się że szyjka narazie staneła w miejscu- 3,7 cm, więc nie ma obaw. Ale zauważył coś innego ciekawego. Mam tak powiększoną i uciśniętą nerkę prawą, że aż ze zdziwieniem pytał czy to mnie nie boli, powiedziałam że czasem mnie boli żebro, na co on powiedział że to własnie nerka a nie żebro bo ona jest teraz akurat tak daleko przesunięta i że może mnie boleć nawet bardzo nieraz ale nic z tym sie nie da zrobić, prawdopodobnie to jes przez ciążę i po porodzie powinno wrócić do normy
jutro idę na glukozę!! mąż chyba wolne weźmie bo troche w szpitalu mnie postraszyli że może być mi niedobrze i słabo i że musze mieć kogoś pod ręką.
Czuje sie już o wiele lepiej- w szpitalu mozna takiego kota dostać i wogóle zanudzić się - a dodam że od moich narodzin to pierwszy raz byłam w szpitalu.
DZIĘKUJĘ Wam za kciuki wszystkim dziewczyny!!!!! to chyba one mi tak pomogły
