Cześć wieczorową porą.
Kilka dni mnie nie było,a tu troszkę nowych mam oraz inne dobre (rabbit) i gorsze wieści (olusia - bardzo to smutne).
Ja czuję się średnio, w pacy non stop mi duszno, jedzenie mi w większosci śmierdzi, najchętniej jadłabym tylko chleb z masłem...:-(Poza tym krosty na twarzy. Słowem wszystko to co ominęło mnie za pierwszym razem (może będzie chłopiec?:-)).
Jestem z natury optymistką, ale dziś więcej myślałam o tym,żeby wszystko było z maleństwem ok - moja koleżnaka z pracy jest w 7m-c i okazało się, że musi iść do szpitala, bo malutka za mało przybiera - waży niewiele ponad kilo, a powinna już dwa.:-( A do tej pory wszystko przebiegało książkowo. Przyczyn może być wiele - najpoważniejszą może być obumierające łożysko...:-( W duchu wierzę, że jednak cała historia skończy się dobrze.