Witajcie Kochane:-)
ja od rana na nogach, siuśki oddane, krew upuszczona :-) a potem na śniadanie chałka z dżemem porzeczkowym i mleczkiem :-)
wczoraj padła na twarz i trochę mnie brzuszek pobolewał, dzisiaj przychodzi do mnie moja najlepsza przyjaciółka z dwójką synków i.. w ciąży :-), więc trochę odpoczniemy razem :-)
No było miło choć nie mieli w karczmie placków ziemniaczanych z pieca ze skwarkami

a taka miałam ochotę
super , że było miło, a najlepsze placki z blachy mają w Węgierskiej Górce w karczmie pod baranią - tylko trzeba czekać w weekend ok. 2 h , na tygodniu luz
co do pomocy męża, to złego słowa nie mogę powiedzieć, mój lubi czystość, więc od zawsze sprzątaliśmy razem, na tygodniu tak z lekka, a w sobotę gruntownie, od zawsze mył okna, wieszał firanki (bo jest wysoki a ja mala

), nie lubi gotować i go nie zmuszam, ale śniadanie i kolacje pomoże zrobić, obierze ziemniaki, warzywa , teraz sprząta właściwie sam i zajmuje się ogrodem i piwnicami i jeszcze pomaga mi w przetworach , w sumie stwierdzam, że mam męża ze złota i gdybym narzekała to zgrzeszyłabym okrutnie :-)
pralka się już pierze, bo słoneczko piękne -
netika - jak sobie życzyłaś, słonko załatwiłam

wczoraj zrobiliśmy jeszcze sok z jeżyn - pycha, już mam parę ładnych litrów na zimę, a dzisiaj leniu****ę, na obiad grill :-)
miłego dzionka
edit:
netika: otrzymujesz ode mnie regularną, najszczerszą i w pełni zasłużona pochwałę za humanitarne potraktowanie wózka :-)