Lorelain.. poszłam do szpitala, dali mi dopochwowo arthrotec - lek który powoduje rozwarcie szyjki macicy i bóle porodowe.. pielęgniarka przychodziła bardzo często i sprawdzała nasilenie krwawienia. Miałam zwykłe bóle porodowe.. kiedy już było rozwarcie uśpili mnie na kilkanaście minut i zabieg - dzieciątko na badania histopatologiczne mające na celu głównie badanie pod kątem zaśniadu groniastego. 2 x miałam zabieg w szpitalu, były to poronienia zatrzymane czyli po prostu jak u Ciebie brak akcji serca bez innych widocznych przyczyn, 3 x wszystko stało się w domu, macica sama się oczyściła, zabieg nie był konieczny.
edit:
wyszłam na drugi dzień ze szpitala, lekarze chcieli mieć pewność że nie dostanę krwotoku.
Po ostatnim razie po prostu się upiłam na umór. Mąż poleciał po żubrówkę i tak leczyłam się szarlotką.