Hej! Ale tu się dziś działo, naskrobałyście tyle stron że szok

Ja też myślę o Lorelain, straszne to co się stało. W takich momentach nasuwa się zawsze takie poczucie niesprawiedliwości.... bo osoba która tak cieszy się z ciąży, żywi nadzieję traci swoje skarby..... a (nie oceniając nikogo) kobiety które nie chcą rodzą zdrowe dzieci, oddają, wyrzucają albo za wczasu usuwają........

Smutne to ale prawdziwe.... Wybaczcie te morały....
A co do tego o czym pisałyście to w temacie wagi, mi JUŻ przybyło 4 kg... jestem w szoku i mam nadzieje ze waga sie w koncu troche pohamuje, sama zaczelam ograniczac slodycze ktore na poczatku mnie zgubily.
Co do palenia to palę jakieś 10 lat, ostatnie lata tak nałogowo raczej, wczesniej to takie "popalanie po kątach". Na poczatku ciazy dopoki nie wiedzialam palilam jak smok, akurat mialam sporo stresow i w ogole, jak sie juz dowiedzialam staralam sie rzucic ale nie udalo sie od razu, od testu wypalilam jeszcze 3 paczki cienkich najsłabczych L&M i na tym koniec, teraz od tygodnia nie palę w ogole. Nie kupie wiecej fajek, chociaz chetnie bym sobie zafajkała, ale nie mogę truć dziecka, gdyby mu się coś stało to bym sobie nie darowała i ta myśl mnie motywuje. W pierwszej ciazy tez palilam na poczatku do momentu az zwymiotowalam po dymku i pozniej zero.