reklama

Październik 2013:)

Carla no to znaczy, że u Ciebie do przodu, skoro na ktg takie skurcze, że już chcieli Cię zostawić. Tylko mnie tu nie wyprzedź, bo to ja rezerwowałam termin na dziś. ;-) No właśnie o ten żal do faceta po porodzie mi chodzi, gdyby go nie było przy mnie przy porodzie. Nie wiem, czy dałabym sobie z tym radę.

Agnes ja i tak uważam, że zgoda na chrzest to wielkie ustępstwo z Twojej strony…
 
reklama
Kami- gratulacje :-) zdrowia dla maluszka i dużo radości dla Was :-)
Iguana- bardzo się cieszę że poukładałaś sobie wszystko i zaczyna wracać do normy. I bardzo cię podziwiam że ogarniasz wszystko a mimo to dostrzegłaś że coś niepokojącego się z tobą dzieje... ważne że wszystko dobrze :tak:

Agnes- co do uspokajanie się dziecka przed porodem to wyczytałam że to niekoniecznie prawda, że częstotliwość ruchów powinna być taka sama jak do tej pory tylko dziecko ma malutko miejsca i ruchy na zdecydowanie ograniczone ale częstotliwość ta sama... nie wiem ile w tym prawdy, musiałyby się wypowiedzieć dziewczyny które już się rozpakowały;-)

a u mnie znów lekki ból brzucha jak na @
 
No tak dotleniona jak dziś to już dawno nie byłam :-p

karoola
nie chcę Cię straszyć bardziej, ale jakieś skłonności genetyczne też mogą być - moja mama jako pierwiastka urodziła mnie w 4h i marzył mi się taki poród; no i się uwinęłam w 2,5h ;-)

Agnes a nie masz możliwości, żeby przy porodzie towarzyszył Ci ktoś inny - mama, siostra, koleżanka? Ja w sumie nie miałam czasu zakosztować tych wszystkich zabiegów jak prysznic, spacerowanie (ale nie wyobrażałam ich sobie za bardzo w pojedynkę czy choćby leżenia pod ktg, a tu nie ma nikogo żeby chociaż wodę podał - koronny argument wobec mojego M, dlaczego chcę, żeby był ze mną, choć decyzję zostawiłam jemu), ale wierzę, że jak ktokolwiek ma rodzić dłużej i czekac na pełne rozwarcie (i różnie przecież bywa), to nie chciałabym być sama - w dodatku ze świadomością, że osoba, która najwięcej powinna się tym przejać, przejmuje się tym najmniej :confused2:
A to, że kisi wszystko w sobie i nie pokazuje na zewnątrz - no mój też taki typ, ale dużo, dużo dużo i jeszcze więcej rozmów (oraz straconych nerwów) dało nam tyle, że jednak czasem powie, co tam mu w środku siedzi - bo ja tego potrzebuję. Tłumaczenie, że taki jest (i nic go nie zmieni - gadanie mojego M), to bzdura - można się chociaż próbować zmienić. A jeśli ma się rzeczywiście nie zmienić, to Ty z kolei musisz sobie odpowiedzieć czy będziesz w stanie to znieść (i jak długo); ja już byłam u kresu wytrzymałości, kiedy udało mi się ten mój "głaz" w końcu drgnąć :tak:
I powiem Ci, że jeśli Twój ma się ogarnąć po porodzie to naprawdę czeka Cię dużo (prawdopodobnie dość ciężkiej) pracy - że sam się nagle zmieni o 180 stopni, to raczej nie ma co liczyć; będziesz musiała mu w tym pomóc.
O! - nie zapędziłaś się - pięknie ujęłaś coś, pod czym zgadzam się w 100% :tak: Przykład niektórych księży jest.... albo może jednak zostawię bez komentarza ;-)

kami_fif no to gratki wielkie i oby wszystko się szybko zagoiło; synek na pewno Ci w tym pomoże :tak:

Macdalenka ja wiem, że na nfz przysługują 3 usg (i wcale mi to nie przeszkadza); akurat mój gin nie ma w gabinecie, ale robi je osobiście (najczęściej się umawia, że po normalnej wizycie podjeżdża się do drugiej placówki, gdzie jest sprzęt).
Przy synku jak trafiłam na porodówkę, to chcieli jeszcz nas na usg wziąć, bo się lekarka bała, że będzie za duży (szacowane 4,5kg), ale nie było czasu i urodziłam bez problemu, bo mały ważył nieco ponad 3,5kg.
Zresztą mamy juz tu kilka dorodnych okazów, których mamy też sobie poradziły ;-)
Ja też rodzę na typowej porodówce (+patologia noworodka), a IP to się akurat nie boję, bo moje wszystkie dane są już w kompie, więc raczej szybko pójdzie (tak samo było przy I porodzie, bo wcześniej byłam na pato)

Ja nie mam szans nie poinformować swojej mamy, że rodzę - w końcu ktoś się musi zaopiekować Rafałem :-)

Iguana fajnie, że u Ciebie lepiej :-) Choć tej "ucieczki" chłopa to Ci nie zazdroszczę, ale wiadomo jak jest...
Dobrze chociaż że mała tak ładnie już śpi.

Carla no to jak się coś dzieje, to nie wiadomo czy Ty do jutrzejszej wizyty dotrwasz ;-)

U nas ruchów
jest może i mniej, ale za to są coraz bardziej bolesne - rozpychanie się maleństwa w coraz mniejszym brzuszku daje się dość we znaki :sorry:
 
villandra- ehh w sumie to mnie nie wystraszyłaś bo ostatecznie to fajnie tak szybko urodzić :-) tylko byle Zośka zechciała dziś do 22 zaczekać aż Ł wróci do domu a potem niech się dzieje co chce :-p a swoją drogą jak z Rafałkiem uwinęłaś się w 2,5 godziny to jaki czas "rezerwujesz" na drugi poród? :-D

co do informowania wszystkich
- ja też wolałabym dopiero po porodzie poinformować wszystkich tym bardziej że wiem że np teściowe denerwowali by się bardzo, więc lepiej zadzwonić z dobrą wiadomością niż trzymać ich w nerwach kilka godzin ;-)
 
karoola aż boję się myśleć :eek::-D Bo wszędzie wokół trąbi się, że drugi poród z reguły szybszy. A jak przeczytałam historię babki, co pierwsze w 4h urodziła, a drugie w kwadrans, to już w ogóle :-p
 
Kurteczka, czuję się oszukana; miałam dziś urodzić, a tu nic na to nie wskazuje. ;-) Kilka nieregularnych, niebolesnych skurczy w ciągu dnia i tyle... Możliwe, że jednak Carla mnie przegoni...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry