Cześć wszystkim :-)
Dziękuję za gratulacje - wczoraj wróciłyśmy do domku. Poród w wielkim skrócie - poł dnia czekania na skurcze, jeszcze o 17:20 zastanawiałyśmy się z położną nad oxy, bo skurcze były bardzo nieregularne i brakowało nam 1cm, a o 17:30 przyszedł pierwszy skurcz party, odeszły wody i o 17:40 tuliłam już córę.
Mała jest cudowna. Rafał z jednej strony zachwycony, z drugiej trochę zazdrosny, ale dajemy radę. Sandra wspaniale ciągnie cyca (od pierwszej chwili darła się o niego i złapała jak stara cycoholiczka), apetyt jej dopisuje, ale troszkę ulewa.
Przeczytałam w ogólnym skrócie - na razie będę pewnie wpadać zdecydowanie rzadziej - dopóki nie wypracujemy jakiegoś rytmu.
Co do cycyania - byłam świadkiem walki koleżanki z porodówki - jej mały też nie za bardzo chciał ssać, a pomoc większości położnych polegała na powtarzaniu "dostawiać, dostawiać, dostawiać" Noż cholerka! Ona to wiedziała i chciała to robić, tyle że jej nie wychodziło i potrzebowała praktycznej pomocy. Niewiele położnych jej pomagało przystawiać, a jeszcze mniej znalazło się takich, które były skłonne jej wytłumaczyć podstawowe zasady (więcej się dowiedziała ode mnie i potem wyciągała tę wiedzę od personelu). Do tego nagonka ze strony rodziny - bo musisz przystawiać (jakby tego nie robiła) - brak słów.... Na szczęście mały zaczął robić postępy, więc wierzę, że jej się uda.
Na oczka można też stosować okłady ze świetlika (parzy się "herbatkę").
Macdalenka gratki :-) Ja też w niedzielę urodziłam, ale po Tobie.
Jeszcze joanna? Ale ona pewnie też już tuli swoje maleństwo ;-)