Carla: Dzięki za słowa otuchy

Też pomyślałam o tym, że jak jeszcze przez kilka dni nie zaskoczy z innymi warzywnymi smakami, to spróbuje ugotować sama

Może mamine będzie lepsze

A staram się nie zmuszać, codziennie, konsekwentnie, po spacerze proponuje jakiś warzyw...na pierwszą łyżeczkę zawsze da się oszukać ( pewnie myśli, że to kasza

), a potem jeszcze 2-3 uda się wcisnąć, ale bez siłowania i płaczu oczywiście, tylko różnymi sposobami

Ech, my z Mężem takie dwa Żarłoki, tak bardzo lubimy jedzenie...myślałam, że i Krzyś szybko polubi nowe smaki, a tu masz

Ale wierzę, że tak jak napisałaś, z czasem zasmakuje i będzie z górki
Kaszkę mi trochę szkoda odstawiać..tak pięknie ją je...przed chwilą zjadł 160 ml

Aż miło się patrzy

Ale jak nic nie będzie pomagać i nie będzie postępów, to tak to się pewnie skończy...uff...obym nie musiała tego robić
Jeszcze raz dzięki!
Młoda Mama: Jeśli chodzi o to ubieranie, to ja też mam odwieczny problem..a mimo, że nie chcę go przegrzewać, to i tak nie raz ubrałam go za ciepło. Carla dobrze mówi, trzeba patrzeć na siebie i ubierać podobnie - przecież to też Człowiek, tylko malutki

No i zawsze można przykryć kocykiem, jakby co
Dobra, uciekam...
Miłego Dnia!