Hej,
Ja myślałam, że tu cisza, a to po prostu znów aplikacja mi powiadomień nie wysyłała.
U nas spokojnie. Dawid dalej bezzębny (chyba jako jedyny październikowy, co?). Aż się boję, że wszystkie na raz zaczną iść

Kolegi synek tak miał, aż wylądował w szpitalu przez to. Przewraca się w końcu sprawnie, chociaż chyba za bardzo go to nie kręci, bo musi go coś wyjątkowo zainteresować, żeby dupkę ruszył

Za to mówi, non stop praktycznie. Mama to już dawno było, teraz króluje "tata" i "nie". Ogólnie rozgadany na maxa. Uwielbia być na świeżym powietrzu, spokojnie siedzi w wózku i ogólnie jakoś tak w porządku jest

Z Robertem nawet zaczynam się dogadywać. Jedyne co mnie wkurza to sąsiad zza ściany

Wrócił z Belgii kilka dni temu i non stop imprezy urządza. Ja sama w domu z Dawidem (Robert w trasie, na Litwie nocuje dziś), a tamci debile (sorki za wyrażenie) chodzą pijani, kopią w moje drzwi, policja jak przyjeżdża to nic nie robi, bo im nie otwierają, ewentualnie wykręcają korki, to chociaż muzyka cichnie. Eh, nie wiem jak długo to potrwa.
Co do szprycowania Dawida lekami nasercowymi to nie pozwolę. W gruncie rzeczy to mnie nawet nie stać, żeby do tego Białegostoku jeździć co chwila na podanie leku, a właściwie się tam wprowadzić gdzieś, bo niby to ma się odbywać pod kontrolą lekarza, w klinice, a z tego co czytałam to lek podają 3 x na dobę... Zamieszkać mam w tej klinice z Małym na pół roku?? Bo się podaje ten lek między 4 a 6 miesięcy średnio. Paranoja jakaś. Jutro z pediatrą swoją będę się widziała, zapytam co ona na to. Niby lepiej leczyć niż wycinać, ale chyba wolę poczekać, a nóż wchłonie się sam? A jak nie to wytną jak już będzie starszy.
Co do krzesełek to nie mamy jeszcze, też oglądałam ostatnio kilka i chyba po prostu odkupię od kogoś, jest sporo ogłoszeń z używanymi, bo znając moje cudne dziecko to może go nawet nie zaakceptować i będzie odstawione w kąt, na pewno dużo kasy na nie nie będę przeznaczać. Chcę jakieś składane, żeby można było ewentualnie przewozić, bo sporo jeździmy na wieś.
Mam pytanie odnośnie glutenu. Podajecie codziennie jakąś glutenową kaszkę? Bo ja przyznam szczerze, że najzwyczajniej w świecie zapominam podać i średnio 2 x w tygodniu dostaje. W mleku nie toleruje, więc jak nie zapomnę do obiadziku domieszać to zje, a jak zapomnę, albo się spieszę z obiadem, to nie daję. Mam nadzieję, że mu nie szkodzę tym
Carla - Ty chyba zrezygnowałaś wcale tak?