Witam wieczornie.
Wczoraj musiałam się szybko ewakuować, bo był prawdziwy dramat z zaśnięciem - na centymetr ruszyć się nie mogłam

Cóż - mam nadzieję, że to jednorazowy incydent. Dziś zasnął bez problemu.
No to na czym tam skończyłam....
Pokój maluszka (nie znając płci) malowaliśmy na błękit i złoto pustyni (czy jakoś tak) - kolory przedzielone drewnianą belką stropową, ze skosem. Do tego meble z dodatkiem zieleni - młodzieżowe, bo stweirdziłam, że dziecięce posłużą krótko, a kosztują krocie - dla mnie niepotrzebny wydatek x2, więc jedne meble aż do dorastania. Teraz pokój będzie dla dwójki - im dłużej, tym lepiej. Takie moje zdanie - niech się uczą współpracy i kompromisów. Mam nadzieję, że życie mnie za mocno w tej kwestii nie zweryfikuje ;-)
Rajani ja po jednym choróbsku w pierwszej ciąży rutinoscorbin brałam już potem non stop (poza latem) - jak na razie nic się mnie od tego czasu nie ima.
Przykro mi z powodu problemów z chłopem. Wiem, jakie to bywa dobijające. I tym bardziej cieszę się, że u nas udało się coś zmienić na plus. Ale to wymagało bardzo dużo pracy (w przeważąjącej części mojej, choć do tanga trzeba dwojga - to ja byłam tą siłą pociągową, której zależy). Niektórzy nasi znajomi wciąż nie mogą wyjść z podziwu, że starczyło mi determinacji. Takiej samej i Tobie życzę. I szybkiej poprawy na lepsze. Ale musisz gadać, gadać i jeszcze raz gadać. A czasem zamilknąć. Najtrudniej wyczuć, kiedy co...
Z wykładziną dywanową ostrożnie - nigdy nie wiadomo czy nie będzie mały alergik, czego oczywiście nikomu nie życzę (nie tak postawiła na nogi sąsiadka - mama alergika; ale i tak zakupiliśmy wykładzinę dywanową

)
mart0ocha u mnie w pierwszej ciązy gdzieś dopiero w 5 miesiącu zaczął się brzuszek odznaczać - nie to, co teraz, także luzik ;-) jeszcze urośnie balonik :-)
A brązowe plamki mogą być - to nic takiego.
persefona atmosferę tworzymy same :-) I na pewno nikt nikogo nie będzie integrował na siłę. Ale powiedzmy sobie szczerze - jeśli każda z nas chciałaby odpisywać dokładnie każdej na post, to musiałybyśmy tworzyć elaboraty (co mi i tak zazwyczaj wychodzi ;-)). Czasem jakaś wypowiedź umknie, czasem ktoś nie chce się udzielać w jakimś temacie - normalna sprawa. Zanim się wdrożyłam na dobre na marcu 2012 też trochę potrwało; nie od razu Rzym zbudowano.
A fakt faktem - produkcja tutaj idzie w dość zawrotnym tempie, które nie każdy pewnie będzie w stanie nadrobić. Ja już teraz nadrabiam z trudem, a za jakiś czas będzie pewniej dużo trudniej. A nie pracuję i mam tylko jednego małego szkraba. Są chwile, że zastanawiam się czy sobie nie odpuścić. Ale potrzeba dzielenia się tym wyjątkowym czasem jest silniejsza ;-) Z czasem na pewno będzie między nami coraz więcej zażyłości

U nas łóżeczko małego stoi w jego pokoju - puste
Antiope a myślałam, że tylko ja bez tego badziewia zwanego telewizją świetnie się obchodzę ;-) Chociaż pudło w odmu stoi (M by bez niego nie przeżył

), no i w okresie intensywnego cycania zdarzało mi się oglądać czasem wiadomości, ale ogólnie nie tęskniłabym z braku tego pudła

Gazy, wzdęcia - nasza codzienność....
Gaga P fajny sufit

Ja mam w planie udekorować skos świecącymi gwiazdkami - mam nadzieję, że dojdzie mi, zanim mój pierworodny skończy osiemnastkę
Jeśli o gry chodzi, to ja lubię jak mój gra w Tomb Ridera - chetnie mu wtedy kibicuję i podpowiadam

A wczoraj to mi bardzo, bardzo pomógł - wszystko sam od siebie; kuchnię ogarnął, pranie rozwiesił, małym się zajął. Oj, widać nie poszła nauka (pierwszego brzuszka) w las :-)

Obym tylko go tym swoim chwaleniem znowu nie popsuła (zauważyłam, że te typy tak miewają)
die perle mi też się kojarzy, że miała jechać na świeta do rodziny, więc pewnie tym pochłonięta.
Kontakty pojawią się z czasem ;-)
Zaraz pewnie większość z nas będzie pochłonięta przedświątecznym rozgardiaszem.
Ja już dziś zaczęłam mobilizację, pomimo kiepskiej nocy i ogólnego niewyspania (Rafał spał grzecznie, tylko ja miałam kłopot z zaśnięciem po jego przebudzeniu, a potem się "mijaliśmy" - ja przysypiałam, on się budził). Ogarnęłam troszkę największy bałagan i zrobiłam kilka zaległych porządków, także już jest dobrze. Ale pracy wciąż dużo przede mną - w pierwszy dzień świąt będziemy obchodzić oficjalnie roczek małego, a że w domu, to jest co przygotowywać...
Na razie uciekam - wyspanego :-)