Dzien dobry :-)
Dokończyłam wczoraj tego nieszczęsnego maila, poszłam spać przed 1.... A synuś zrobił mi mega niespodziankę - pospał bez najmniejszych pobudek do 7:40

Chwalić niebo! Do tego pogoda dopisuje - no po prostu świetnie się tydzień zaczyna a mi się buzia śmieje tak
pietrucha pamiętam te bóle, z tym, że mnie trochę później dopadły - to najpewniej rozchodzenie się miednicy. Ja potem nie byłam w stanie wciągnąć swoich spodni wyżej niż do połowy ud

Obrócić się ciężko, wstać jeszcze gorzej

bo w krzyżu łupie, jak u 80-ki... U mnie było tak przez jakiś miesiąc (oczywiście nie bez przerwy, ale dawało się solidnie we znaki), a potem pod sam koniec ciąży.
Co do związków na odległość to ja się do nich nie nadaję - chcę mieć bliską mi osobę przy sobie na codzień, samej mi po prostu źle. Ale jak M mnie wkurzał, to całkiem poważnie rozważałam zamieszkanie osobno - z tym, że blisko siebie, żebyśmy się mogli widywać codziennie lub prawie codziennie - jak za czasów "kawalerskich"; przyjeżdża do domu - wiadomo, że ma np. te 3h dla nas, ale za to
tylko dla nas, a potem robi, co chce.
No ale nie było potrzeby wprowadzać tego w życie. Myślę, że wszystko głownie zależy od związku - stąd też jedne potrafią tak przetrwać próbę lat, inne nie wytrzymują kilku miesięcy czy nawet tygodni...
Pranie wstawione, idę ogarnąć kuchnię, a potem pewnie pójdziemy na podwórko - grzechem byłoby nie skorzystać z tej pogody. Bawcie się dziś dobrze, a ja pewnie zajrzę wieczorkiem.