natalie u nas było tak samo...ja we Wrocławiu miałam robić podyplomówkę, tutaj jest całe moje życie, rodzina, znajomi..miałam dobrą pracę...Mój mąż w Białymstoku nie miał też nikogo, bo po prostu jako wojskowy tam dostał kontrakt...czyli identycznie jak u Ciebie

tam też staraliśmy się o dziecko, ale ja nigdy nie liczę na niczyją pomoc....zawsze byłam i jestem samodzielna i dlatego było dla mnie bez różnicy czy będę rodzić z daleka od domu rodzinnego czy nie

Ale każdy jest inny i podejmuje swoje decyzje. Myślę, że doskonale poradziłabyś sobie nawet sama

Przecież gdyby Twój partner mieszkał z Tobą to może wcale nie byłoby tak źle i pomagałby...po cesarce przysługuje Twojemu mężowi zwolnienie lekarskie na Ciebie, później tacierzyński, także nie byłabyś sama

Inna kwestia..jakie są powody dla których on nie chce przeprowadzić się do Ciebie. Może jego frustruje to, że Ty mówisz nie na przeprowadzkę, bo "tutaj" masz swoje życie i sprawy. On może i nie ma w Legnicy rodziny, ale tam też pewnie ma swoje życie...Może czuje, że umniejszasz jego potrzeby i jego pracę....Tak naprawdę dla każdego z Was ważne może być coś innego. Musisz postarać się postawić w jego sytuacji...tak jak i on Twojej...Kombinowanie odnośnie mieszkania...może po prostu nie potrafi się jeszcze odnaleźć w nowej sytuacji. Nagle z życia bez zobowiązań..czyli piwko kiedy chce, ukochana w weekendy...ktoś wymaga od niego przewrócenia życia do góry nogami. Nagle ktoś mówi, że nie może napić się piwa, że musi kupić mieszkanie i czuć się odpowiedzialny z 3-kę osób....Sama mówisz, że póki co nie masz stałej pracy...Myślę, że jego może przerażać fakt, że musi utrzymać 4-ry osoby, a nie każdy lubi być zależny finansowo od teściów

Musiałby naprawdę sporo zarabiać, żeby utrzymać Waszą czwórkę...może dlatego kombinuje z mieszkaniem, żeby było jak najtaniej. Nie sztuką władować się w kredyt, a później nie mieć za co spłacać.
Kolejna kwestia...skoro obawiasz się przeprowadzki i braku pomocy rodziców...to może właśnie teraz powinnaś chociaż spróbować przeprowadzić się do niego, póki tych dzieci nie ma...Po prostu zobaczyć jak Wam będzie..Odwracając kota ogonem...Ty mówisz, że nie przeprowadzisz się, bo tutaj masz rodzinę do pomocy...On może powiedzieć...nie przeprowadzę się, bo tutaj mam dobrą pracę. Przeprowadzę się, Ty będziesz miała rodziców pod nosem, a ja bez pracy jak Was utrzymam? A jak nie znajdę równie dobrze płatnej pracy? Myślę, że oboje jesteście na równej pozycji jeśli chodzi o podjęcie decyzji o przeprowadzce.
Ja zdecydowałam się wrócić po 3 latach do Wrocławia, już z mężem...a teraz żałuję..bo tam znalazłam lepszą pracę, lepszych znajomych i było bardzo fajnie...Także czasami można coś zostawić, a zyskać więcej
