reklama

Październik 2013:)

Cześć Dziewczynki , widze tu same smutne wieści z frontu dotyczące życia prywatnego :( bardzo mi przykro, że nie każdej z Nas układa sie tak jak powinno . . .

Ja miałam bardzo intensywny weekend, w piątek panieński (pierwszy raz tak dobrze bawiłam sie na trzeźwo :) ) koleżanki zorganizowały mi impreze w stylu pin up... było rewelacyjnie. W związku z tym że obowiązywał starodwany styl wybrałam się z moim P. po zakup sukni na ta imprezę bo oczywiście w stare kiecki już sie nie mieszczę (to znaczy mieszczę ale wyglądam w nich jak po starszej siostrze) i szukalismy czegoś co zakryje brzuszek będzie wygodne i stosowne do owej imprezki.
Z kolei w sobotę miałam polter (stłuczkę) - ten zwyczaj pewnie nie każdemu jest znany, ale generalnie przez mój dom od godziny 12 do 24 przewinęło się lekko w granicach 70 osób.
Po poltrze wiem, że w P. mam 100% oparcie strasznie mnie wyręczał we wszystkich obowiązkach i nie pozwalał przemęczać ...
Maluszek w brzuszku bardzo dzielnie zniósł wszystko :) pewnie bedzie silny po tatusiu.
Nie wiem czemu ale podświadomie czuje , że to będzie chłopak. Często zdarza mi się o dziecku mówić w sensie "on" "o nim" albo "mój mały" :) zobaczymy co usg pokaże za jakiś czas.

za 5 dni Nasz wielki dzień :) Dzis idę na przymiarkę sukni ślubnej która wypożyczam, a rezerwowałam ją w styczniu kiedy to jeszcze o ciąży nie wiedziałam ... trzymajcie kciuki bym sie w nią wcisnęła :))) to na razie mój główny stresing :)

Pozdrawiam :*
 
reklama
Dzień dobry dziewczynki.
Pietrucha ja podziwiam, że Ty dajesz radę w związku na odległość. Ja tak jak Thakisis i Vilandra sobie tego nie wyobrażam. Nie potrafiłabym ani zaczynać związku w ten sposób, ani znosić rozłąki po jakimś czasie bycia razem. Dla mnie związek składa się właśnie z takich codziennych drobiazgów i ich brak oznaczałby dla mnie brak związku. Wiem, że piszesz, że Tobie też byłoby lepiej z mężem blisko Ciebie, ale mimo wszystko dajesz radę.

Ale nie zgodzę się, że nikt nie lubi takich związków. Ja znam parę osób, które bardzo dobrze się czują w takim układzie, choć z całą pewnością są w mniejszości.

Mnie też czasami boli kręgosłup w dolnym odcinku, ale ja zrzucam to na karb 2 rzeczy. Po pierwsze zauważyłam, że jak się wypróżnię, to przechodzi, czyli wynikałoby z tego, że ból może być spowodowany naciskiem pełnego jelita na kręgosłup. Mój drugi typ, to moje zmiany zwyrodnieniowe właśnie w dolnym odcinku kręgosłupa. Już przed ciążą bolało mnie nieraz tak, że płakałam z bólu. No ale wtedy mogłam zażyć Ketonal i jakoś dawałam radę. Boję się co będzie jak już brzuszek będzie większy, czy będzie boleć jeszcze bardziej.

Deli super, że wczorajszy dzionek udany. :-)

To kamień z serca, że nie tylko ja mam takie silne kłucia. A Ciebie dokładnie gdzie kłuło w podbrzuszu, czy wyżej?
Jupi! To znaczy, że suwaczek przeskoczy mi już za 2 dni. I wtedy absolutnie na 100% będę w II trymestrze i 4 miesiącu! :-)

nula cieszę się, że u Ciebie też weekend udany. My z D też nie lubimy się kłócić i też zawsze staramy się jakoś rozwiązać problem.

Szynszyla no to był super weekend. Opisz co to jest ten polter dokładnie, bo w dalszym ciągu nie wiem.

[FONT=&quot]Trzymam kciuki za suknię.[/FONT]
 
Ostatnia edycja:
cześć dziewczyny! Piękny dzisiaj dzień!
Jeszcze wrócę do zębów, dentysta powiedział mi że będę musiała zapłacić a wie o ciąży więc już sama nie wiem o co chodzi :/ za trócie nie wziął nic ale leczenie powiedział że kosztuje, a co do kłocia to w podbrzuszu mi przeszło, za to od 5 tygodni mam mocny ból nad pośladkiem, bolący przy chodzeniu, już się do niego przyzwyczaiłam :/

Szynszylk powodzenia przy przymiarce ;)
 
Antiope - polter to stary (głównie) wielkopolski zwyczaj stłuczki szkła przed drzwiami zamieszkania Panny Młodej. Robi sie to "za szczęście Pary Młodej" . Tłucze się szkło Para Młoda zamiata po czym zaprasza na kielicha i zagrychę gości. Zazwyczaj wtedy przychodzą głownie sąsiedzi i znajomi którzy na wesele nie są proszeni. Ale jak to w Polsce bywa, przyjeżdzają ogólnie wszyscy nawet Ci co na weselu będą :) i tym o to zwyczajem jestem o 30 butelek wódki w plecy :) ale było tak wesoło , że było warto :)
 
szynszylka - ja miałam również tłuczenie :) Ale u nas na Śląsku jest na dzień przed ślubem... Kurde, porażka... kilkanaście wiader miałam :D Musiałam je zamykać w garażu, żeby nikt mi na nowo nie wysypał tego co posprzątałam ;) A zaczęliśmy o 15 tłuczenie, a skończyło się o 22... odciski na rękach gwarantowane od miotły i tak jak mówisz - ponad 30 butelek wódki poszło, ale przeżycia nieziemskie :D Śmiechu co nie miara... Nawet jedną toaletę i umywalkę mi przywieźli... ;))
Powodzenia na przymiarce dzisiaj :) jeszcze kilka dni i piękne chwile przed Tobą... :)
 
Dzień dobry:)

Szybko czytam i szybko pisze. Ide z Matem do lekarza. Ma zapalenie ucha chyba.
Poszła rano woda z ucha i ma gorączke. Wiec pewnie to zapalenie.

Pietrucha mnie też dziś nie najlepiej. Boli mnie brzuch pod pępkiem. Ruszać się nie moge a trzeba.
Chyba sobie jakąś nospe zapodam.

Vilandra ale niespodzianka tak przy poniedziału od synusia. Aby tak dalej.

Thakisis a ja wiem... tu lekarze twierdzą że samo przejdzie... ale ja w to nie za bardzo wierze. Grunt ze krwiak nie dotyka ani łożyska ani okolic dziecka.
Jest centralnie pod. Wystraszyła mnie kobita na usg. Kazała obserwować żeby mnie się krzywda nie stała.
Zebym jakiegoś krwotoku nie dostała czy co przy porodzie.

Nie wiem co z tym zrobie. Ale napewno nie bede czytać o tym w necie... bo bede jeszcze bardziej niespokojna.
Ale leze i leze i leze.

Deli ale fajny wypad. Zazdroszcze.

nula znowu sie powtórze... ucz sie ucz....

szynszylka mu na brzuch mówimy joasia. albo aska... tak wyszło. Nie wiemy jaka płeć. Za to na mata mówiłam Mat i co wyszedł mat:P moze cos z tego jest.
trzymam kciuki za przymiarke.



To na tyle... lece do tego lekarza... i do roboty zawiezc zwolnienie...
papapa
 
landrynka miejmy nadzieję, że u lekarza z synkiem będzie ok i szybko wróci do zdrowia. Powiem Ci szczerze, że mi ta nauka już uszami wychodzi! Normalnie mam takiego lenia, że masakra... ale wydrukowałam sobie materiały i idę grzecznie czytać... eh żeby ta praca już była napisana i było już po obronie żeby można było zapomnieć o studiach...
 
Pietrucha - U Nas w zwyczaju tez jest tak, że owa stłuczka powinna mieć miejsce w piatek przed weselem, ale z racji mojego stanu błogosławionego postanowiliśmy zrobić to tydzień wcześniej abym na swoim weselu była maksymalnie wypoczęta. Mam nadzieję, że nikt nie wpadnie na genialny pomysł by Nas jeszcze w ten piątek odwiedzić :)
 
reklama
Zwyczaj kosztowny, ale jak dla mnie przyjemny i wesoły. To jest prawie tak fajne jak młoda para jadąc do kościoła ma bramy. Mi bramy robili ludzie których nawet nie znam, ale było mi miło. Za to moja koleżanka nie miała ani tłuczenia szkła ani nikt jej bramy nie zrobił- dla mnie to było troszkę dziwne i zarazem przykre bo to jest taka pewna forma pamięci i życzeń dla młodej pary.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry