Jestem wieczornie - po godzinnym usypianiu, uffff..... (
żabcia też się zastanawiam, skąd on tyle energii ma

)
Zdjątko wkleiłam ;-)
deli w kwestii lądowań z łóżko-podestów... Mój dziś zaliczył lądowanie na głowie z przewrotem w przód

Nawet nie pisnął

Wiem, że dzieci są z gumy, ale nerwy mam, niestety, nie...
Ale masz wypas z tym dokarmianiem - moja mama też czasem podrzuci to i owo, ale jej kuchnia szczerze mówiąc średnia jest (niby kucharka, ale ma tendencję do niemarnowania-niczego i kombinacji-alpejskich-na-oko; różnie z tym bywa). No i czasem (by nie rzec często) przesadza z ilością (na urodziny dziadka chciała 6 rodzajów mięs szykować - na 12 osób, kiedy ja na wesele miałam zaplanowane 4 rodzaje)
Rajani ja dziś pranie wywiesiłam, ale z poskładaniem też mi się nie chciało

No i mam zajęcie na jutro

Chociaż nie - jutro WYBIERAM SIĘ DO MIASTA - aż mi dziwnie, bo 1. ostatni raz byłam tam z dobry miesiąc temu, 2. po raz pierwszy od ponad roku nie będę musiała taszczyć ze sobą żadnego wózka. Szok - jak ja to przeżyję



A na faceta szkoda nerwów - wiem, że niełatwo, ale czasem naprawdę warto go zlać dla świętego spokoju. A może najlepiej zacznij go traktować tak jak on Ciebie - zacznij go traktować, jakby go nie było - może zatęskni... Choć list najpierw, to jest dobry pomysł, bo może on faktycznie tak ze strachu...
Ja często na mojego psioczyłam,że do kolegów lata, zamiast mną się zająć, a potem często wychodziło na jaw, że z kolegami o tym czy tamtym gadał i że mu koledzy rozumu do łba nakładli, wić kto wie....
tosienka no to śliczne wieści o raczku

A baba przegięła

I pomyśleć, że na mnie się ludzie wczoraj dziwnie patrzyli jak wyszłam z gabinetu usg po jakichś 25 minutach...
die u mnie dziś żabi koncert jak się patrzy

Pannacota jeszcze niedawno tak mnie dopadało przy śniadaniach - musiałam usiąść, bo własnym nogom nie dowierzałam. Myślę, że to może mieć związek z ciśnieniem... Mi na szczęście już to przechodzi i zdarza się bardzo sporadycznie - mam nadzieję, że i u Ciebie to był jednorazowy incydent
Porządki w szafie nadal mnie czekają... Ja w zasadzie wszystko mam w jeden szafie (takie 4 metry ściany, pięknie zabudowane zgodnie z własnym zamysłem - a wyszło lepiej niż Ikea. i do tego znacznie taniej ;-)). No ale przydałob się przejrzeć, w czym da się chodzić w najbliższym czasie, a co znów będzie czekać do lata - pytanie tylko którego

Boję się tylko, że Rafał będzie nadgorliwie pomagał, skoro dziś rano już zaczął....
Antiope mam podobnie z jedzeniem M, ale już go trochę rozgryzłam; jak jest coś, co lubi, to wciągnie na raz każdą porcję (czasem mówię, że to ma być na DWA DNI - zazwyczaj dociera). Jak jest coś co zje, to tak normalnie podziubie. Za to jak jest coś, co zje, ale raczej z musu, to tylko jak jest mega głodny - potrafi nie zjeść obiadu wcale. I tak nawet kilka dni z rzędu. I też zaplanuj - bo raz przyjdzie głodny jak wilk i wyczyści pół lodówki (najbardziej mnie wkurza, jak się zabiera za żółty ser - tak, bez niczego; pół kilogramową paczkę potrafi na dwa razy - w jednym dniu - opracować; słoik dżemu, a czasem dwa, na raz to mały pikuś...), a kiedy indziej ja zrobię obiad na 2 dni, a ten go nie ruszy przez kolejne 3, bo nie odpowiada. Szczerze - przestałam się tym kompletnie przejmować. W ostateczności ma dwie ręce, wie gdzie jest lodówka i z głodu nie zginie.
Dobrą lekcją okazały się również zakupy - odkąd jest Rafał, nie zawsze mam ochotę taszczyć się 30 km do miasta na zakupy (a M zawsze znajdzie okazję, żeby w mieście kolegów odwiedzić, więc chętny się zrobił do robienia tych zakupów) - jak zobaczył, co ile kosztuje, to też trochę spuścił z tonu w pewnych kwestiach (już nie gości u nas słoik nutelli, który też potrafił być zjedzony na raz!!! I to duży - 750g). Faceci myślą zazwyczaj, że w sklepach to wszystko za pół darmo rozdają...
10-12 bułek? Oj, to faktycznie wielki głód...
Może ratatouille (czy jak to tam się pisze) - dużo warzyw, duży gar, do tego kawał pieczywa albo ryż czy makaron nawet. Kasza? Łazanki - jeśli lubicie. Wszelkie zapiekanki (z ziemniaków, z makaronu) no i jak dziewczyny piszą - dania jednogarnkowe; najlepiej z ziemniakami, bo sycące (taki zapychacz)...
Żabcia bardzo dobry (i sprawdzony) sposób z
wątkiem kulinarnym 
To się faktycznie sprawdza (a im mniej w nim komentarzy, tym lepiej).
To która tam pierwsza jakieś pyszności ma, to niech może założy nowy temat.
Jej - znowu się mordeczka drze, a tu jeszcze pod prysznic trzeba wskoczyć, bo inaczej jutro na łepetynie będzie smalec

Ale mi się nie chce - najchętniej nawet pidżamy bym nie zakładała....
Doooooobranoc