Dziewczyny...nie zrozumcie mnie źle...ale wyluzujcie z tymi wcześniejszymi wizytami i badaniami bety. To naprawdę nic nie da...Jak ma być to będzie...co z tego,że w 5 tyg czy 6 zrobicie betę jak może spać w 7 tygodniu. I tak nakręca się ta spirala, a Wy niepotrzebnie się stresujecie...
Ja wczoraj poszłam jednak do lekarza ze względu na te podejrzane upławy no i czekam na wynik posiewu tydzień...na pewno coś jest. Dowiedziałam się przy okazji jaki był powód moich dwuletnich krwawień...mam endometriozę i nikt tego do tej pory nie zauważył. Dobrze, że udało mi się zajść w tą ciążę....Pęcherzyk ciążowy prawidłowy, 4mm. Za dwa tygodnie mam się zgłosić na akcję serca, to będzie 6 tydzień i 3 dzień. Jak dam radę to wytrzymałam do 7go tygodnia i 1 dnia
Avensis...a który to jest tydzień? Może jeszcze za wcześnie?
Odnośnie pomyłek lekarzy i panikowania opowiem Wam coś. W pierwszej ciąży w 9 tygodniu ustały mi wszystkie objawy ciążowe. Spanikowana pobiegłam do lekarza...Kazał mi oczywiście zrobić 3 razy betę, co drugi dzień. I co się okazało? Prawie nie rosła, a trzeci wynik spadał...Zrobił usg...powiedział,że jest ok,ale niestety to kwestia dni i ciąża będzie martwa, bo beta spada. Użył słów: tylko cud może uratować ciążę. Załamana, zapłakana, pojechałam po wyjściu od niego do innego lekarza. Okazało się,że badanie bety w 9 tygodniu nie miało sensu, bo prawo już spadać...Tylko lekarz widocznie tego nie wiedział. Ten mój cud ma teraz ponad 3 lata jak widzicie

Trzeba ufać swojej intuicji i nie biegać co chwilę sprawdzać. Gdybym nie panikowała to nie byłoby całej tej historii i strasznych nerwów. Wyobrażacie sobie co ja przechodziłam przez tydzień widząc coraz gorsze wyniki? Okropne nerwy, które dziecku na pewno nie pomagały.
Trochę to brutalnie brzmi, ale jak ma być prawidłowa ciąża to będzie i robienie bety co chwilę nic nie zmieni, niestety.