NATALIA!!! jeszcze w niedziele sie razem śmiałyśmy w szpitalu i marzyłyśmy o tym aby jak najszybciej wyjsc...ja wyszłam wczoraj...Ty wyjdziesz za kilka dni ze swoimi dziewczynami...
Twój brzuszek już był taki duży, że sama stwierdzałam, że mój to malizna...

Trzymam za Was kciuki i życzę Wam, abyście były wszystkie zdrowe!!!
Dziewczyny, bardzo Wam dziękuję za wszystkie słowa otuchy i kciuki ktore trzymalyscie za mnie i za Oliwkę...
na szczescie, to byl falszywy alarm... nie wiem co sie stalo...
W sobotę bedac na spacerze zasłabłam..dobrze ze maz byl ze mna...ale byl moment, ze pomyslalam, ze to koniec...juz widzialam tylko ciemnosc przed oczami i ten bezwlad ciala...cos strasznego...
pozniej juz sie wszystko szybko potoczylo. Mąż mnie zawiózł na IP zeby mnie zbadali...no i wyszly skurcze..pierwszy raz :-( no i szybko decyzja ze laduję na....porodówce...ze stresu i szoku az sie rozplakalam...nie moglam uwierzyc, ze to tak szybko wszystko sie dzieje..
po jakims czasie dopiero sie dowiedzialam, ze na porodowke dlatego, bo gdzie indziej nie ma miejsca...ufff
ale w koncu znalazlo sie miejsce na oddziale mojego lekarza prowadzacego. Zrobili mi jeszcze 2 ktg i na kazdym juz bylo dobrze. Skurcze malutenkie. W niedziele to samo a w poniedzialek jak na zlosc znowu cos sie pojawily ...no ale profesorowie stwierdzili, ze mnie wypuszcze bo to co mi jest nie zagraża mi i Dzidzi i mozemy spokojnie jechac do domu... Kamień spadł mi z serca!
No wiadomo, ze trzeba sie oszczędzać...więc to robię...leże, odpoczywam, ogladam tv, układam puzzle, myślę jeszcze uszyć coś dla Dzidzi

trzeba cos robic ale tak zeby bardzo sie nie przemęczać
Co do teściowych, to ja juz zaprawiona w bojach...jeszcze jak byla na weekend sierpniowy, to lezala u mnie do gory d....ą i czytała gazetki a ja zapierdzielałam ze śniadaniem, obiadem i kolacją...a teraz jak niby wylądowalam w szpitalu, to strach i panika, co mi jest...i wczoraj dzwoni i mowi mi, że mam odpoczywać i nic nie robic...bo jak tylko cos sie stanie, to ona wsiada w autobus i do mnie przyjezdza...kurde, czemu w takim razie nie pomogla ciezarnej jak byla u mnie???

coz...rozni sa ludzie na tym swiecie...
Ewelinkowska wracaj do nas - jeszcze czas

Ale dzięki Tobie mam poprane pieluchy i ręczniki, jednak nie rób już takich akcji ze szpitalem (przez najbliższych parę tygodni jeszcze)
Tosienka, widzisz, jak potrafie zmotywować ludzi

mam tylko nadzieje, ze nie bede musiala robic tego w taki sposob za czesto... tak za kilka tygodni to juz bede mogła

poki co, siedze cicho jak mysz pod miotłą
Oglądam właśnie tvn24 i Katarzyna W. dostała 25 lat za zamordowanie Madzi...A dobrze jej tak...ja bym dała dożywocie!
Trzymajcie sie tam dziewczyny...