Paulinek
Styczniowe mamy'08
Ho ho, albo cisza, albo od razu takie elaboraty. To ja tak pokrotce.
Wlsy tez mi leca na potege, gumka sama mi sie zeslizguje. I jak wczesniej raz na 2 dni "scieralam" swifferem parkiet w sypialniach, tak teraz musze i 2 razy dziennie. Wszedzie moje wlosy.
Chodakowska. Probowalam i bede cwiczyc dalej, ale ja z tych leniwych wiec nie wiem jak bedzie. Szczegolnie ze od przyszlego tygodnia wracam do pracy. Carla mnie sie tez marzy wazyc 51-52 kg przy moim 1,62 idealnie.
Martocha ja mam opory zostawic mala z kims innym niz my, ale to nie dlatego, ze ja jakas tam przeczulona Matka Polka jestem, wrecz przeciwnie. Jedynie moi tesciowie nie maja bladego pojecia o dzieciach. Pol biedy Thomas, bo on sobie krzywdy nie da zrobic, ale malej nie pozwole "zepsuc". Bo ja mialam taki szczytny plan - zero slodyczy, ograniczone tv i jeszcze pare idealow i wszystko leglo w gruzach jak strarszak zostawal z dziadkami. Teraz bede sie bronic rekami i nogami.
Samozasypianie. Uczylam od poczatku i teraz sobie chwale. Dziecie do lozeczka i spimy. Podobnie jak Charlene uwazam, ze nasze lozko jest tylko nasze i z dziecmi nie spimy. Zreszta ja sie zawsze balam, ze je przygniote. Argument, ze z dziecmi spi sie czujniej do mnie nie przemawia. Ja chce sie wyspac, a nie spac czujniej. Pewnie, ze nie ma tragedii jak starszak przywedruje do nas nad ranem.
A tak wogole to ja wyrodna matka jestem - lekko ubieram, w domu mam chlodno, nigdy nie plakalam z dziecmi i tak moglabym wymieniac. Tyle, ze mi z tym dobrze i dzieciom krzywda sie tez nie dzieje.
Cdn:-)
Wlsy tez mi leca na potege, gumka sama mi sie zeslizguje. I jak wczesniej raz na 2 dni "scieralam" swifferem parkiet w sypialniach, tak teraz musze i 2 razy dziennie. Wszedzie moje wlosy.
Chodakowska. Probowalam i bede cwiczyc dalej, ale ja z tych leniwych wiec nie wiem jak bedzie. Szczegolnie ze od przyszlego tygodnia wracam do pracy. Carla mnie sie tez marzy wazyc 51-52 kg przy moim 1,62 idealnie.
Martocha ja mam opory zostawic mala z kims innym niz my, ale to nie dlatego, ze ja jakas tam przeczulona Matka Polka jestem, wrecz przeciwnie. Jedynie moi tesciowie nie maja bladego pojecia o dzieciach. Pol biedy Thomas, bo on sobie krzywdy nie da zrobic, ale malej nie pozwole "zepsuc". Bo ja mialam taki szczytny plan - zero slodyczy, ograniczone tv i jeszcze pare idealow i wszystko leglo w gruzach jak strarszak zostawal z dziadkami. Teraz bede sie bronic rekami i nogami.
Samozasypianie. Uczylam od poczatku i teraz sobie chwale. Dziecie do lozeczka i spimy. Podobnie jak Charlene uwazam, ze nasze lozko jest tylko nasze i z dziecmi nie spimy. Zreszta ja sie zawsze balam, ze je przygniote. Argument, ze z dziecmi spi sie czujniej do mnie nie przemawia. Ja chce sie wyspac, a nie spac czujniej. Pewnie, ze nie ma tragedii jak starszak przywedruje do nas nad ranem.
A tak wogole to ja wyrodna matka jestem - lekko ubieram, w domu mam chlodno, nigdy nie plakalam z dziecmi i tak moglabym wymieniac. Tyle, ze mi z tym dobrze i dzieciom krzywda sie tez nie dzieje.
Cdn:-)

no - chyba przeszkadzało, bo teraz nawet z dwójką maluchów daje radę; powiedziałbym, że to ewolucja ;-)
). Zaś na figle nie potrzeba nam sypialni (a już bynajmniej nie w nocy - my raczej z tych, co nocą śpią i koniec), ewentualnie korzystamy z niej pod nieobecność dzieci
A jak Rafałek był malutki, to i jego obecność nam nie przeszkadzała - w końcu i tak spał jak niemowlę.
Ale powiedziała mi to pewna mądra kobieta, podając za powód... czkawki. I zaleciła nakrycie głowy (ciemiączka dokładnie) jak mały miał czkawkę. U małego wprawdzie najczęsicej stosowaliśmy wtedy cyca, ale u Sandry działa za każdym razie bezbłędnie - co nakryję, czkawka przechodzi, więc może to jednak racja?