Dziewczyny juz kiedys pislalam ale chyba Wam umknelo. Ja na poczatku ciazy mialam okropnego hemoroida i chyba porod bedzie lzejszy niz wtedy wyproznienie. Mama wyslala mi z polski zel Flucinar ktory przepisal ginekolog, tylko ze on jest ze sterydami i dopiero po skonczniu pierszego trymestru mozna stosowac. A ze umieralam, wyczytalam, wyszukalam i tutaj przyszla mi kolezanka polozna. I co robilam, po kazdym kupkaniu mylam tylek mydlem ( nie zelem) i zimna woda i smarowalam miodem. Na poczatku pieklo ale zaczelo pomagac. Teraz mam hemoroida ale nie aktywnego i nie peka, a wczesniej to nie dosc ze krew sie lala, pieklo i bolalo ze zwariowac mozna. Naprawde Wam polecam, moze akurat pomoze. Aaa ja jeszcze przez jakis czas stosowalam czopki glicerynowe bo nie chcialo nic wyjsc nawet po tygodniu. Tak wiec wyproznianie to jeden z najwiekszych koszmarow jakie przezywalam w tej ciazy.