Kobiety są tak stworzone, że nawet w obozach koncentracyjnych były w stanie wykarmić piersią dzieci. Też w żadnym mm nie przekaże się przeciwciał, no niestety....
Ja od początku jestem nastawiona, że jeśli będzie trzeba przejdę na mm i nie będę płakać, ale póki mam mleko to nie będę dokarmiać sztucznie (puszka Enfamilu jest), a już zaliczyłam różne kryzysy.... Ale ja to fighterka i uparciuch jestem.
Ostatnie dni walczyłam z bólem piersi, ale nie od nawału (i kryzysem laktacyjnym). Nie wiem co to było. Zastanawiałam się czy ich nie przeziebilam lekko (bo ciągle latam bez stanika), ale już przeszło (tfu tfu).