Cyntia nie martw się, faceci tacy są, że mało zajmują się dziećmi. Mój jak wraca do domu to niby od progu woła gdzie jest Kubuś, ale jak już go weźmie na ręce i się z nim przywita to zaraz by go oddał albo odkłada go kołyski. Czasem go nakarmi, przewija tylko jak zrobi siku, do kupy zaraz ja jestem wzywans i kąpiemy razem. W nocy w ogóle nie wstaje, bo on musi iść wypoczęty do pracy :/ Ostatnio mi powiedział, że on tak słabo pomaga przy małym, bo jeszcze się boi, że zrobi mu krzywdę i że jak w grudniu w końcu weźmie urlop ojcowski to postara się robić więcej i może nabierze wprawy. Oby tak było, już nie mogę sie doczekać, prawie 4 tygodni wspólnych w domu

Może Twój P. też się boi tylko wstyd mu się przyznać
Sunovia podziwiam , że udało Ci się tak "wytresować" faceta, że pomaga w domowych obowiązkach. Ja od roku próbuję i póki co bezskutecznie. Niby jak go poproszę to odkurzy mieszkanie i umyje podłogi, ale robi to z 10 przerwami i zajmuje mu to 2 godziny (przy 70 m mieszkaniu), a mnie wtedy trafia i najchętniej bym zabrała mu odkurzacz albo mopa i sama to sprzątnęła, ale jak narazie udaje mi się powstrzymać tylko rzucam mu teksty typu "w takim tempie to noc Cię zastanie"
My dziś byliśmy na pierwszej wizycie u ortopedy. Z bioderkami wszystko ok. Kolejna wizyta kontrolna za 2 miesiące. Jednak mimo tak dobrych wieści jestem niezadowolona z badania. Totalna masówka. Pacjęci zapisywani co 5 minut. Małemu lekarz zrobił tylko USG biodrek, nawet nie obejrzał go dokładnie, jak zmieniał bok żeby zbadać drugie bioderko to rzucił Kubulkiem jak workiem kartofli. Masakra, aż się przestraszyłam, że zrobi mu jakąś krzywdę. Zastanawiam się czy nie iść jeszcze prywatnie do innego ortopedy, żeby sprawdził czy mały nie ma po mnie wiotkości stawów itp.