kotulcia - ja miałam info od położnych w szpitalu, a potem lekarzy że do roku czasu siusiaka mam nie ruszać. Dopiero później przy kąpieli, ale aż muszę zapytać M czy to robi.
Domka - niezła kombinatorka z Twojej starszej

U mnie też z zasypianiem nie jest źle, odkładam i wychodzę, jak jęczy na odbicie to wracam i podnoszę, a na brzuchu to tak jak piszesz kładę i odlot. Mam tylko problem z nockami. Po pierwszym karmieniu po północy jest zazwyczaj masakra, żadna pozycja (nawet na rękach) nie jest dobra. Czasem jęczy pół godziny, ale czasem i 5 godzin. Nie wiem czy to kwestia tego co jem w ciągu dnia, czy kolka (chociaż to byłby raczej regularny płacz, nie jęczenie).
judy - u mnie nocki wyglądają podobnie, z tym że często nawet na rękach płacze. Ostatecznie karmię go na leżąco, w nieskończoność odbijam, a potem jeszcze ten pusty cyc na uspokojenie i on śpi na mojej poduszce (wiem, że niezdrowo dla kręgosłupa, ale czasem już nie mam siły), a ja obok z jaśkiem, więc nie ma opcji, że go przyduszę. U nas to co opisujesz za dnia było w 6 tygodniu, czyli skok jak nic.
renisus - ale ssanie rączek to obowiązkowa umiejętność. Dziecko musi co raz głębiej je wsadzać, żeby pozbyć się odruchu wymiotnego. Inaczej nie zacznie jeść pokarmów stałych.
sunovia - mój Szymek tak miał, leżenie na brzuchu, podnoszenie główki, aż do raczkowania, wszystko z płaczem i tak jak piszesz chociaż był marcowym kwietniaczkiem to wszystkie umiejętności zdobywał jako jeden z ostatnich. Ja też odliczam każdy tydzień, nie mogę doczekać się czasu jak chłopaki będą razem się bawić.
czarna - a o jaką książkę chodzi? niestety ostatnio trochę mnie nie było na bb i nie jestem już w stanie Was nadrobić