reklama

Październikowe Mamy 2010

reklama
monimoni, no będę pamiętać, że mam z kim spacerować :*

A w kwestii żelaza: w pokarmach pochodzenia roślinnego jest ono gorzej przyswajalne przez organizm. Najłatwiej przyswajalne jest w mięsie, a dużo go podobno w czerwonym - oprócz wątróbki (gdzie jest najwięcej) może to być także wołowina, cielęcina, jagnięcina (a gdzie to cholerstwo dostać?), itp.
 
Efa na wsi to cholerstwo mozna dostać :-D a tak powaznie to cielęcina i jagnięcina to w sklepie jest chyba za 50zł/kg strasznie droga. A wszelkie podroby są dla mnie nie do przełknięcia.
 
U nas rzadko bywa mięsko, właśnie ze względu na koszty. Kupowanie dziwnych wynalazków za kilka, kilkanaście zł za kg nie zdało egzaminu, bo po prostu ciężko to przełknąć. No ale poszłam na kompromis z moim portfelem i teraz co kilka dni kupuję coś mięsnego - zwykle 20dag czerwonej wędliny (np. taką fajną ogonówkę wędzoną). Poza tym już zdarzyło mi się usmażyć hurtową jak dla 2 osób ilość wątróbki, ale ja ją robię w mącznej panierce, z wielką ilością pieczonej cebulki i jabłek, więc jest w miarę zjadliwa.
 
ladygab zazdroszczę...przyznaj się co jadłaś?

A powiem nic szczegolnego...moze troszke wiecej owocow niz zwykle, ale tez nie specjalnie no i miesa nie jadam w ogole. na obiad to glownie mamy fasolke, brokula, kalafiora+ziemniaki, makaron z sosem, ryz z sosem, tak zeby odrazu mala z nami zjadla, a na sniadanie kolacje to kanapki, tekze nie wiem co mi tak podbilo do gory to zelazo
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry