reklama

Październikowe Mamy 2010

reklama
W fasolce i brokułach jest dużo żelaza więc może to ci pomogło , fakt faktem zazdroszczę ;-)
a kalafior też bym zjadła...ale czekam jak będą duże bo te malutkie teraz w sklepach to nie mój rozmiar kulinarny :-) ja potrzebuję zezryć a nie podegustować.
 
A ja kupuje jeszcze morozone:-)wiec to nie tak ze nagle zaczelam tak jesc tylko jemy tak od kiedy dziec skonczyl -+roczek..ale fakt brokula bylo duzo mniej bo droogi byla, a etraz znalazlam tanie to jemy wiecej brokula

A taki kalafiorek z bulka tarta- moj M nie lubi wiec nie robie, z maselkiem świezynka...hmmm jutro warzywniak bedzie zaliczony na bank:-)
 
a ja uwielbiam wątróbkę:) jednak mój wspaniały mąż wyczytał gdzieś, że może być szkodliwa dla dziecka bo zawiera zbyt duże ilości witaminy A. Wiadomo, że tonami bym jej nie jadła, ale co będę się z nim kłóciła. Może jednak dla mojej obniżonej hemoglobiny chociaż 2 porcje w tygodniu by pomogły. Ale ogólnie wcale nie mam ochoty na mięso... raz w tygodniu zjem jakiegoś kotleta, ale generalnie wolę warzywa, zupy, naleśniki.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry