reklama

Październikowe Mamy 2010

dawidowe, nawet nie wiesz, jak się cieszę, że u Ciebie dobrze! Przez ostatnie 30 min nadrabiałam posty z ostatnich 2 dni i prawie z krzesła spadłam, jak przeczytałam, że coś Ci może grozić. Ufff...
 
reklama
Dawidowe ciesze się że wszystko ok.
A ja chora. Rano poszłam do sklepu a potem do mamy. Tam strasznie mnie zaczęła głowa boleć ale myślałam że od gorąca i od słońca. Wróciłam do domu, położyłam się ale ból nie przeszedł. Boli coraz gorzej. Nigdy jeszcze aż tak mnie głowa nie bolała. Gorączka 37,5 i ogólnie dreszcze. Nie poszłam do szkoły rodzenia, zadzwoniłam do gina. Mam brać wit c, wapno i panadol. No i leżeć. Jak do poniedziałku nie przejdzie to mam przyjść do niego. Kurcze najgorsze mrozy przetrzymałam a w upały mnie dopadło. Czuję się strasznie. Głowa jak wsadzona w imadło. Zmykam bo nie mam siły nawet w monitor patrzeć.
 
DAVIDOWE- dobrze ze tak sie to dobrze potoczylo wszystko. ja na poczatku ciazy i to dosc dlugo mialam wysokie cisnienie ale to teraz wyszlo skad... odkad przestalam pracowac denerwowac sie i stresowac to mam cisnienie jak w ksiazce. a pamietam jak dzisiaj ze moja gin na poczatku mnie zrypala ze chyba musze sie obzerac slodkosciami i slonosciami ze takie wysokie cisnienie mam - 150-90 albo 150/100. po takiej wizycie balam sie doslownie jesc cokolwiek ale analizujac moje jedzenie wcale nei rpzeginalam z niczym. nawet zabronila mi jesc wiecej niz 2 mandarynki dziennie a potem dziwila sie ze mam anemie... noz cholera jak sie nie je owocow gdzie sa witaminy to od samej szynki i np jajek nie skoczy mi hemoglobina i zelazo do gory! dopiero jak przestalam pracowac to nagle cisnienie mialam 120/90 , 110/75,110/80, takie mam tezi teraz. ostatnio moja anestezjolog na badaniu mi mowi ze troche za wysokie bo 130/90 ale kurde nie pomyslala ze tyle co dotarlismy pod drzwi szybkim marszem to nas zawolala z biegu doslownie i bylam zazipana nieco. potem wyszlo ze mam malusienka zadyszke ale naprawde to malusienka (bo sluchala pracy serducha)ale mowi ze to chyba wynika z ciazy... mialam sie zapytac : taaaaaaa?????? seriooo???? jakby kurde nie wiedziala ze w ciazy jestem:ppp Kurde strasza nas ci lekarze nieraz ze masakra...

poza tym czekam nadal na wiadomosc ze jest mieszkanie -podobno cala ta ferajna od przydzialu wraca po 15 sierpnia i powinno cos sie wykluc w koncu. chcialabym zeby ta moja kruszynka urodzila sie 10/10 bo raz ze fajna data a dwa ze zdazylibysmy w miare spokojnie sie przeniesc i przygotowac wszystko w maire mozliwosci:) uffff zas sie naskrobalam:)))

a co do obiadku dziewczyny- nie ma to jak isc na latwizne -dzis bylismy u mojej mamusi i nawcinalam sie pomidorowki (ilosc hurtowa) bo w domu nie gotuje bo moj francuzik poza zurem i kapusniakiem nie lubi zbytnio zup a pomidorowej nawet nie wezmie na 1 lyzke, a dla meza i siebie mama zrobila bitki wolowe z cebulka i ziemniaczkami (ja na mieso patrze ostatnio bykiem i ogolnie cala ciaze nie bardzo chetnie jem a wolowiny nie cierpie bo mi smierdzi....) , a zeby malo bylo wszystkiego to jutro mam "wolne" od gotowania bo mamusia oczywiscie zrobila ilosc hurtowa i dala nam waloweczke do domku:))))
 
Kahaaa ja mam dla Ciebie argument dla teściowej – przegrzewanie dziecka sprzyja śmierci łóżeczkowej niemowląt – udowodnione naukowo. Temp w pokoju w którym śpi dziecko nie powinna przekraczać 21 stopni, optymalnie jest 18 stopni.



Swoja drogą w Polsce to jest obsesja z przegrzewaniem. Nie mam pojęcia po jakiego pierona te dzieci teraz w wózkach sa przykrywane, przeciez jest gorąco. Ja juz usłyszałam od ciotuni jednej czy mam juz posciel kupioną, powiedziałam ze nie i nie zamierzam i gały z orbit prawie jej wyszły "to jak to, dziecko jesienne i bez poscieli? to jak bedzie spało?" - miałam ochote odpowiedzieć "z zamkniętymi oczami" ale sie ugryzłam. Pokazałam cienki bawełniany kocyk i odpowiedziałam ze w pajacyku cienkim i owinięte w to. Oburzenie było nieziemskie, usłyszałam, zebym potem sobie w twarz nie pluła jak będzie chore bo mi kasy na pościel szkoda. Ha - śmiechu warte. Potem zobaczyła taki pikowany pledzik i mówi "o jednak cos masz" więc jej mówie "tak - bede rozkładała na łóżku jak będzie tam leżał, nie mam zamiaru go tym przykrywać" i chyba sie poddała.


Concita dzięki za link – musze M pokazać jak powróci z ogródka bo jest „akcja podlewanie”.

Dawidowe super ze na strachu się skończyło. Wytrzymasz te 2 tygoenie do bezpiecznego czasu spokojnie – wow jak to leci….!

Malutka trzymaj się! Ja zawsze infekcje łapałam własnie w lecie i dopiero teraz zdałam sobie sprawe że w tym roku mnie póki co omija i mam nadzieje ze tak zostanie.
 
Ja kupuje posciel, kolderke i podusie, do tego dwa kocyki ciensze i jeden grubszy, a pod czym bedzie dzidzia spala, zalezy od niej, jak juz sie jej temp unormuje, bo na poczatq na pewno bedzie otulona, ale z kazdym dniem bedzie tego mniej.

Dawidowe- ciesze sie ze jest dobrze, tylko sie strachu najadlas:-)
 
hej dziewczyny
malutka - kuruj sie, kuruj, bo to nie ma zartow z takimi przeziebieniami. latem to nawet gorzej, bo tu klima tu goraco, spocisz sie wiatr zawieje i dupa blada!
lolisza - dzieki za argument, zapomnialam o nim zupelnie, nie wiem co moja tesciowa na to, bo moge uslyszec, ze dawniej to takich dziwactw nie bylo. a jeszcze jedno mi sie nasunelo odnosnie sypiania noworodka - w anglii zalecaja klasc dziecko jak najblizej "noznej" czesci lozeczka, bo to podobno tez zmniejsza ryzyko SIDS, nie wiem czy to tylko gadanie czy to ma jakis naukowe podstawy.
dziulka - ta laska juz wczesniej na forum pisala, tez mnie to bardzo ruszylo, pisalam jej na gg jak moze ustalic ojcostwo po smierci narzeczonego, chyba to nie jest zadna podpucha i dziewczynie faktycznie trzeba pomoc!!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry