reklama

Październikowe Mamy 2010

wlasnie zrobiłam przeglad rzeczy dla dzidzi w szface która jest cała dla niej. POwyciagałam z woreczków i podcinałam metki. Dzis czesc wypiore i te do szpitala mam do prasowania i zapakowania aby spokojnie lezały w torbie. Troche sie tego uzbierało.
 
reklama
Hej dziewczyny

... ależ mam dziś lenia - giganta!
normalnie robie wszystko ,zeby nic nie zrobic :laugh2:.
Muszę iśc na zakupy, zrobic obiadek , umyć naczynia i zrobic pranie ... a tu tak mnie leń złapał i nie chce puścic. W dodatku na polu skwar i to jeszcze bardziej pogarsza wszystko. No jak tu się zmusic do dzialania?:baffled:

Malutka - powrotu do zdrowia życzę :-)
Dawidowe- dobrze ,ze wszystko ok. Oszczędzaj się teraz kochana.

... no i co? trzeba mi się ruszyć ....
 
ciezko powiedziec oszczej sie ja jest tyle do zrobienia. W sumie praktycznie w Polsce nie było mnie od grudnia jak przyjedzałam na pare dni to nadrabiałam zaległosci towarzyskie albo odpoczywałam. Teraz wyrzucam tonami dodatkowo wizualnie bałagan robi karton z łózeczkiem, torba do szpitala, rzeczy do prania, rzeczy do prasowania i dwie szafki któe powinnam przejrzec i poukładac albo powurzucac. Mam ochote siasc i sie rozpłakac. Bo ja mnie dzis ktos odwiedził to by powiedział ze straszny brudas ze mnie. Sił brak a czasu coraz mniej. JEszcze drobne zakupy poniewaz staram sie nawet dla siebie samej gotowac aby jesc z miare zdrowo a nie na fast foofach i kanapkach.
 
W Krakowie dzisiaj nie ma jako tako słońca,ale jest duszno mimo wszystko i nie za fajnie z tego powodu. Skończyłam właśnie prasować, bo wczoraj miałam się za to zabrać,ale nie wyszło mi to z lenistwa. Znowu parę rzeczy doszło do komody małego no i mężowi koszule wyprasowałam. Teraz siedzę sobie na łóżku z lapkiem i dmucha na mnie wiatrak. Jutro do południa idziemy z mężem do takiej mojej rodzinki co mieszkają niedaleko nas i już mi powiedzieli że mam się nie przestraszyć bo podczas przeprowadzki poodkładali dla mnie worki rzeczy dla małego- ciuszki i inne takie, tak więc czeka mnie kolejne segregowanie, pranie i prasowanie. Teraz to ja już wiem że nie potrzebuję żadnych ciuszków dla małego. Ona ma tego pełno bo ma 4-letniego synka i teraz prawie 8-miesięcznego drugiego synka, więc trochę ma tych rzeczy. Chciała mi też dać kołyskę dla małego na początek do spania,ale nie mamy niestety gdzie jej wstawić, mamy już łóżeczko. Ostatnim razem jak byliśmy u nich to mój G. tak fajnie zajmował się tymi chłopakami a widok tego malutkiego u niego na rekach- ahhhh :)
Muszę zacząć pakować sobie tą torbę do szpitala. Jutro pewnie dowiem się co dokładnie zabrać muszę bo to właśnie ta kobieta z mojej rodziny co mi poleciła tą położną w szpitalu gdzie chce rodzić. Jeszcze G. muszę ciuszki przygotować dla małego na wyjście ze szpitala, bo pewnie nie będzie potem wiedział co zabrać dla małego albo weźmie jakieś za duże z przejęcia, bo z nim wszystko możliwe :)
Marzą mi się już jakieś zakupy dla siebie tzn jak będę mogła wejść do sklepu i kupić sobie jakiś nowy ciuch dla siebie :)

Dzisiaj w takim dziwnym humorze wstałam. Od rana taka niezadowolona na wszystko,ale chyba już mi trochę przeszło. W sumie na G. się nawet wkurzałam,bo on to ma taki głupi nawyk że wszystko mi pozostawia na wierzchu, nie sprzątnie za sobą. Proszę go już drugi tydzień o sprzątniecie dwóch śrubokrętów, młotka i czegoś tam jeszcze,ale nadal tego nie zrobił. Tak więc poproszę go jeszcze ostatni raz a jak nie - to wyląduje to w koszu na śmieci. Ileż można kurde prosić, to wiele wysiłku nie kosztuje a ja przynajmniej nie wkurzam się że bałagan jest, bo na cholerę ja sprzątam? Kiedyś stwierdził,że jak on ma poukładane to potem niczego nie umie znaleźć.. a gdy np jeden śrubokręt ma tam, drugi tam a trzeci gdzie indziej to on niby wie gdzie co ma a jak ma w jednym miejscu to nie może znaleźć, no ja nie mogę- jak dla mnie głupota.. głupie przyzwyczajenie kawalerskie, pff ale chłopaka się wychowa odpowiednio, Wy też musiałyście swoich mężów co nieco nauczyć na początku życia razem :D?
 
A u mnie jest na odwrót hehe to ja jestem roztrzepaniec i nie odkładam na swoje miejsce, a on tego nie lubi, starm sie ale nie zawsze to wychodzi, chociaż teraz trzeba będzie się skupić
 
Dzisiaj w takim dziwnym humorze wstałam. Od rana taka niezadowolona na wszystko,ale chyba już mi trochę przeszło. W sumie na G. się nawet wkurzałam,bo on to ma taki głupi nawyk że wszystko mi pozostawia na wierzchu, nie sprzątnie za sobą. Proszę go już drugi tydzień o sprzątniecie dwóch śrubokrętów, młotka i czegoś tam jeszcze,ale nadal tego nie zrobił. Tak więc poproszę go jeszcze ostatni raz a jak nie - to wyląduje to w koszu na śmieci. Ileż można kurde prosić, to wiele wysiłku nie kosztuje a ja przynajmniej nie wkurzam się że bałagan jest, bo na cholerę ja sprzątam? Kiedyś stwierdził,że jak on ma poukładane to potem niczego nie umie znaleźć.. a gdy np jeden śrubokręt ma tam, drugi tam a trzeci gdzie indziej to on niby wie gdzie co ma a jak ma w jednym miejscu to nie może znaleźć, no ja nie mogę- jak dla mnie głupota.. głupie przyzwyczajenie kawalerskie, pff ale chłopaka się wychowa odpowiednio, Wy też musiałyście swoich mężów co nieco nauczyć na początku życia razem :D?
ja z moim to mam pod tym wzgledem jak w bajce. oboje mamy swira na punkcie porzadku i chowania rzeczy a do tego on po rozwodzie mieszkal sam przez dlugi czas wiec wszystko wdomu sam robil i mial czysto, nie mialam tak, ze dostalam "syneczka mamusi" ktory nie wie ktorym koncem odkurzacza sie odkurza, wiec mam luz. jednego tylko nie chowa - ubran do szafek, bo twierdzi, ze raz zalozone sa za czyste zeby do prania i za brudne, zeby wisiec z czystymi, ale nauczylam sie juz na to patrzec przez palce.
 
Ja nie lubię idealnego porządku. Zawsze mam artystyczny nieład w pokoju. I też tak mam, że wtedy wiem, gdzie co jest. A jak posprzątam czasem (np jak goście przychodzą) to wygląda jak w muzeum i nie czuję się jak u siebie :)

kahaaa ja też odkładam na krzesło takie ciuchy bo też uważam, że są za czyste do prania a za brudne do schowania z czystymi :)

Wychodzi na to, że powinnam była urodzić się facetem :) Albo po prostu taki ze mnie lekkoduch. Wolę skupiać się na czymś ważniejszym niż na idealnym porządku. Sprzątam tylko raz w tygodniu, odkurzam i ścieram kurze.
 
Ostatnia edycja:
Ja tam przesadnie też nie lubię takiego poukładanego stylu jak w muzeum,ale takie rzeczy jak narzędzia to powinny mieć swoje miejsce, tym bardziej że nie używa ich i tylko leżą i leżą. Ciekawe czy jak Łuki nasz będzie uczył się chodzić to też pozostawia ostre narzędzia na wierzchu hm... Za moim G. to nigdy mama nic nie robiła, sam sprzątał ( jego mama w tym kiepska i sam nawet uważa że robi to niedokładnie i się czasami nieźle wkurza), sam potrafi ugotować- zresztą od dawna był zdany na siebie mimo że mieszka z mamą nadal. Ogólnie to z niego bardzo zaradny, pracowity mężczyzna,ale czasem trzeba po prostu go przycisnąć i wtedy zrobi to od razu :P albo jak widzi mój nerwowy,zły wyraz twarzy to wie o co chodzi :P
 
a ja juz pranie zrobiłam i moge powiedziec ze mam juz poprace dla dzidzi 50 % ale normalnie sie ze mnie leje. Chyba połoze sie na jakies 30 minut i potem pojde do sklepu a potem jakis obiado i prasowanie i na dzis reszte lenic sie bede.
 
reklama
Kahaaa z kładzeniem w nożnej części chodzi o to, że tam zazwyczaj nie siega ochraniacz na szczebelki który większość rodziców już od początku „instaluje” w łóżeczku, no chyba, że ktoś ma taki na cały obwód łóżeczka. Co do tego że teściowa może odp. Ze ‘dawniej taki dziwactw nie było” to fakt, nie było, w rodzinie z 8 dzieci okres niemowlęcy przezywało 3 pozostałe umierały ot tak zazwyczaj w czasie snu i nikt nie wiedział dlaczego, wszyscy uwazali to za normalne, bo tak się wielu rodzinom zdarzało. Teraz już medycyna na szczęście poszła na tyle do przodu, ze wiadomo dlaczego tak się działo i można temu zapobiec – np. nie opatulając niemowlaka szczelnie ze aż strach i nie robiąc mu sauny w domu.

W Krakowie faktycznie pogoda beznadziejna, duchota masakryczna. Rano pojechałam na klinike gdzie bede rodzić dowiedzieć sie co z rzeczami malucha do szpitala, torbe mam niby zamiar pakować dopiero początkiem września (ostatni weekend sierpnia mam dużą impreze z przyjaciółmi na której koniecznie musze być a 30 sierpnia kastracje psa więc zakładam ze do końca sierpnia musze wytrwać i torba mi potrzebna nie bedzie :) ale doszłam do wniosku że dopytam co mam mieć. I okazuje sie że podczas pobytu z dzieckiem w szpitalu faktycznie nic, a na wyjście:
- fotelik,
- kombinezonik,
- kocyk,
- pampers,
- 2 pieluszki tetrowe,
- 2 czapeczki (cienka i grubsza)
- body lub cienka koszulka
- śpioszki
- grubsza koszulka
- sweterek
- skarpetki
- rękawiczki
Więc nie jakoś dużo :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry