Damian był pierwszoligowy .na parkiecie wyrywał młode laski, ukradł z kuchni kawę i kelner go ganiał po sali, obowiązkowo siegał po kielicha:-)
najgorzej lataniem za nim zmordowana była nasza niania.Zjechali o 23.30.
Damiana było wszedzie pełno....jak w amoku.Ale był tak skonany że długo do wyjazdu nie trzebabyło go namawiać.Ogólnie sposał się na 6 .
Nam też goście wszyscy dopisali z czego najbardziej bylam zadowolona...bo to róznie z tym jest.
jedzenie...z opowiadań było smaczne ......samam zajadłam tylko dwa pierwsze dania i na koniec żurek.....na reszte niemialam czasu.Ogólnie non stop na parkiecie......i tam gdzie trzebabyło się napić.
DJ rewelacja....warto było w niego zainwestować......i nie załuje ze dalismy 3 razy tyle niz normalny dj.Wszycy chwalili i nie dowizali ze taka zabawa nie tylko musi byc przy orkiestrze.Naprawde bylo świetnie.Muzyka dokladnie trafiona w serca gości.
Na parkiecie nie bylo chwili zeby był pusty......ostatni goście wyszli równo z nami.jak na takie hulanki to w szoku jestem ze do 7 jeszcze ktos wytrzymal.Dj nas pozegnal oczywiscie wybrana piosenką.
W domu goscilismy znajomych z Hajnowki takze o jakims wielkim odsypianiu nie bylo mowy.Tak naprawde to dzisiaj moge powiedziec ze sie wyspałam.W poniedzialak jeszcze mielismy gosci zlozonych z bandy sąsiadow....a mamy tu taką ekipe co pietro

3-4-5 piętro......dziwie sie ze pawel zwlekl sie do pracy.
Takze podsumowując skromnie to było najlepsze wesele na jakim byłam.
Pozdrawiam przesyłając buziaki Ania