reklama

Październikowe skarby :)

Witam,

Kupilismy to lozko i spi w nim ale tylko za dnia, w nocy jednak troche sie boje, a nie chce mi sie robic zabezpieczen. Ostatnio Sonia lubi spac z nogami na poduszce, jak jej przejdzie to pomyslimy o duzym lozku na noc.

Ja tez nie mialam cyfrowki i mam tylko jedno zdjecie z brzuchem. Sprobuje zrobic zdjecie zdjeciu jak radzisz Ania, jak wyjdzie ladnie to wstawie.

A moj elfik podobny - jak wyjdzie numer ze zdjeciem zdjecia to pokarze wam jak bylam mala jak wygladalam - cala Sonia.

A jeszcze wracajac do wloskow, to chcialam juz dawno Soni podciac, ale mama zna jakis glupi przesad - pewnie juz wspominalam i do roczku sie wstrzymalam, teraz juz ma takie dlugie, ze nie leca jej do oczu, albo stercza :laugh:

Madga - zdrowka dla Nikoli, ja jutro startuje na strzepienie, moze sie uda w tym tygodniu.

Pozdrawiam,
 
reklama
Witajcie,
zgodnie z poleceniem i pomysłem naszej koleżanki umieszczam swoje foty z Misiem
w środku.
Moze zbyt wiele kart graficznych nie wysiądzie przy tym widoku
Czekamy na reszte.
Pozdrawiam
M.

to mniej więcej z maja 2004. Oczywiście robione w lustrze w szafie.
Basia - jak widzisz trenowalam to juz wczesniej hehe

 
Sandros ...bo ja zapomniałam dużocałusków na 13 dla SONII
Kiss%20of%20love.gif


mylove.gif

fc5.gif
 
WITAM !

NA WSTĘPIE SPÓŹNIONE BUZIACZKI DLA MICHAŁKA I SONI NA - SZCZĘŚLIWĄ 13 - WYBACZCIE ZAPOMINALSKIEJ CIOTCE .

DLA DAMIANKA BIJEMY Z NIKOLĄ BRAWA ZA DZISIEJSZĄ 13 :D

RONDZIA - REWELACJA ! TEŻ MIAŁAŚ SPORY BRZUSZEK :D

ANIU , TY TO MASZ POMYSŁY ... ;D W WOLNEJ CHWILI ZROBIĘ ZDJĘCIE , ZDJĘCIU.

NAPISZCIE JAK SIĘ DOWIEDZIAŁYŚCIE O TYM ,ŻE JESTEŚCIE W CIĄŻY !

MY BYLIŚMY NASZĄ PACZKĄ NA NARTACH W BIAŁCE TATRZAŃSKIEJ.
ROBERT STWIERDZIŁ ,ŻE DZIEJE SIĘ ZE MNĄ COŚ NIEDOBREGO , BYŁAM MARUDNA , ZRZĘDLIWA , CHCIAŁAM SZYBKO WRACAĆ ZE STOKU DO HOTELU ( A TRZEBA WAM WIEDZIEĆ ,ŻE JESTEM ZAPALONYM NARCIARZEM ), I DO TEGO WSZYSTKIEGO NIE CHCIAŁO MI SIĘ PALIĆ PAPIEROSÓW. PO KILKU DNIACH OBSERWACJI MOJ MĄŻ KUPIŁ TEST CIĄŻOWY - I WYSZŁO SZYDŁO Z WORKA :laugh:
HI HI NIKOLA ODUCZYŁA MNIE PALIC DO DNIA DZISIEJSZEGO - A JAK MI TERAZ ŚMIERDZI JAK KTOŚ PALI ;)
 
Madzia,
co do brzuszka.. rzeczywiscie byl spory i podobny pozostal. Hehe
Ostatnio bylam u ginekologa to w poczekalni baba sie mnie spytala "jak dużo pani zostało??
chyba nie dużo.."
Ledwo sie powstrzymałam od wymierzenia jej loda prosto w twarz
i naklamalam ze 3 miesiace temu urodzilam...
KROWA, nie?
Pozdrawiam
 
Hehehehehe ale jajka ;D hehehe Ty kłamczuchu!!!!

Hehehe dobre......

Ja się o ciąży dowiedział wprosty sposób....
Ponieważ miałam już taki instynkt ze jeshuuuu bardzo już chciałam mieć dziecko.To powiedziałam pawłowi że działamy.No i działaliśmy....jak tylko wiedziałam że już moge być....jakieś 3 dni po tym jak zadziałaliśmy zrobiłam test.Po czym okazało się ze na tescie jest jedna kreseczka.......zostawiłam go w łazience i poszłam sprzątać mieszkanie.Gdy weszłam weszłam do łazienki zmienić wode w misce spojrazłam na ten test ze złością że się nie udało.......ATU NIESPODZIANKA naszła druga kreseczka.No i już wiedziałam że bedzie BABY!!! Bardzo łatwo nam poszło z Damianem .Pierwsza próba i od razu celna ;D.Ponieważ mój Paweł był wtedy w delegacji ....nie mówiłam mu nic aż wróci do domu.Wrócił poźno bo po 22 .Zmęczony po całym dniu za kółkiem...a tu jak na złość poschodzili się goście....Już nie mogłam się doczekać kiedy wszczyscy sobie pójdą.
No i jak wyszli podaraowałam mu zapakowany teścik i grubaśną książke pt"MOJE DZIECKO"
Łezki nam poleciały.....miło było:)
 
Witam,

Jak sie dowiedzialam... Jak wspominalam, to w dzien naszego rozstania wyladowalismy razem w lozku. Lecialam wedlug kalendarzyka - mialam dzien przed planowanym okresem - no niby nie mozliwoscia bylo zajscie w ciaze.
Jak do tygodnia nie dostalam okresu zaczelam sie denerwowac, a tu jeszcze sesja - w tedy dwie, bo bylam na dwoch kierunkach.
Dlugo zwlekalam z testem, ciagle mialam nadzieje, ze to tylko bardzo opozniajacy sie okres. W koncu sie odwazylam - test wyszedl pozytywnie, jeszcze tego samego dnia bylam u ginekologa w nadzieji, ze testy zawodza, myla sie.

Teraz bardzo sie ciesze, ze mam Sonie. Wszystko co w tedy bylo rzerazajaca perspektywa, zerwaniem z dotychczasowym zyciem okazalo sie tylko zlymi myslami.

Pozdrawiam,
 
reklama
SONIU buziaczki na ten 13 miesiąc!!!
A swoją drogą wiecie.. do roczku to jakos sie stale pilnowało i odliczało a teraz się o tym zapomina :)
Co do zdjęć to ja już mam tylko ze szpitala i to po wywoływaniu jak mi brzuchol i reszta ciała napuchła więc wyglądam jakbym miała rodzić czworaczki :D
a w 9 miesiącu miałam malutki brzusio :)
później wrzuce fotki ze szpitala..
Hm.. widzę że opowiadacie jak to było no u nas to też było zabawnie..
W grudniu przestałam brać tabletki.. bo postanowiliśmy mieć dzidzie.. no ale jakos tak wyszło że do stycznia nic ale ja doskonale wiedziałam że nic nie będzie nic nie czułam etc.. .
W styczniu pojechaliśmy na weekend do znajomych do Francji daaawno się z nimi nie widzieliśmy no i znajoma z brzusiem chodziła bo termin na kwiecień miała.. a mnie jakoś tchneło.. że miesiączka się spóźnia i jakoś tak miała przeczucie. Kupiłam test i na drugi dzień rano miałam go zrobić.. no i zrobiłam, ale za krótko (chyba) z nim czekałam jedna kreska więc machnełam ręką i mówię to jeszcze nie to, ale odruchowo wrzuciłam test do plecaka.Robert przyjeżdża z kumplem bo byli coś tam załatwić i pierwsze co to pytanie czy już! Ja mówię że nie.. biedak zmartwił się no ale mówi to dalej pracujemy.. .
Wieczorem pojechaliśmy do domu, rozpakowywuje plecak no i wyciągam test i chciałam go wyrzucić ale jakoś tak migneły mi 2 kreski spojrzałam na niego i oniemiałam hehe, a Robert nie wiedział co się dzieje, powiedziałam że są jednak 2 kreski.. a on mówi że go wrabiam pokazałam mu test on też nie chciał wierzyć. Więc na drugi dzień do mojej gin i ona to potwierdziła a mój Robciu zaraz za telefon i wszystkich dosłownie wszystkich znajomych obdzwonił że właśnie się dowiedzieliśmy że będzie dzidzia. hehe.

Ciąże przeszłam suuuper zero mdłości, zero wymiotów ale za to pełno zachcianek :D
Moja mama przyjechała do nas w 9 miesiącu bo mój Robert bał sie mnie zostawiać sama.. minął mój termin poszłam do gin a ona że nic się tutaj narazie nie zapowiada i mam jeszcze tydzień jak nie urodze to do szpitala.. .
Mama niestety musiała wracać bo miałą wizyte u lekarza na którą czekała cały rok.. nie chciałam aby jej to przepadło bo ma straszne problemy z nogami więc kazałam jej jechać.. .
A my z robertem w poniedziałek  na noc do szpitala na wywowałnie.. najpierw badanie które jest strasznie bolesne w 9 miesiącu a potem tabletkę dopochwową którą musza przykleić do szyjki (ona powoduje rozwarcie). Babka mówi że po 1 tabletce się rodzi więc my cali podnieceni że to już dzisiaj w nocy powinno nastąpić.. .Przychodzi o 6 rano a ja zero skurczy no to dały mi następną.. masakra ból niesamowity.. w południe Robert mnie obserwuje i mówi iż strasznie napuchłam nogi, ręce, brzuch.. . A babka do mnie to że normalne po tabletkach. Dostałam skurczy co 7 minut ale takich bardzo lekkich.
Zostaliśmy na noc.. na drugi dzięń moja gin mówi abym poszła do domu bo i tak teraz nic mi nie podadza bo muszę mieć dzień przerwy. Przyjechaliśy w czwartek na noc badanie, tabletka ból już był tak mocny że ja się trzęśłam na widok lekarza czy pielęgniarki. Wszystko opuchnięte masakra.
No ale cóż..  w nocy bolało mnie już wszystko z racji że mieliśmy pokój jedno osobowy w którym było normalne łoże małżęńskie i łóżko do rodzenia to i wanna do porodu.
Robert cały cza sbył przy mnie..
Dopiero w piątek podjęto decyzję o oksytocynie bo juz nic inneg nie mogły zrobić. Dostałam skurczy ale rozwarcia wciąż nie było.. z resztą juz tak mnie bolało jak która kolwiek wkładała mi paluchy aby zbadać że zamknełam nogi i powiedziałam koniec nikt mnie nie dotknie tak sie rozdarłam na nie , ja normalnie ryczałam jak ktoś wchodził do pokoju bo tak mnie bolało.. wkońcu przyszedł anestezjolog i dał mi zastrzyk wtedy mi juz wszystko zwisało kto mi tam grzebie ;D.
No ale o 14 jak przyszła mnie badać wyleciało peeeełno krwi nie wiedzieli co się dzieje a ja straciłam przytomność.Nie było czasu na zastanawianie się dzwonili do mojej gin ona jechała już do mnie i kazała zarezerwować sale, a inna gin robiła mi USG bo myśleli że Łożysko wypada.. ale wszystko było ok.
Moja gin mnie uspokoiła i powiedziała że to może jakies naczynko pękło.. nie może ryzykować. Okazło się  że wszystkie rozstępy które miałam na macicy popękały i spowodowały krwotok straciłam 2,5 l krwi. Robert był cały czas przy mnie co mi dodawało otuchy.
Gin zszyła mi 7 warst macicy bo tak wszystko się pocharatało.. a to wszystko po tych tabletkach poprostu mój organizm tego nie przyjmował.. i dlatego.
Nicole nic się nie stało a ja szybko doszłam do siebie po 5 dniach wyszłyśmy do domu.Rachunek troche mnie zwalił z nóg - dostaliśmy go 3 miesiące po porodzie.. ale cóż grunt że wszystko dobrze się skóńczyło :"D
Ależ Was zanudziłam!!!! :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry