SONIU buziaczki na ten 13 miesiąc!!!
A swoją drogą wiecie.. do roczku to jakos sie stale pilnowało i odliczało a teraz się o tym zapomina

Co do zdjęć to ja już mam tylko ze szpitala i to po wywoływaniu jak mi brzuchol i reszta ciała napuchła więc wyglądam jakbym miała rodzić czworaczki

a w 9 miesiącu miałam malutki brzusio

później wrzuce fotki ze szpitala..
Hm.. widzę że opowiadacie jak to było no u nas to też było zabawnie..
W grudniu przestałam brać tabletki.. bo postanowiliśmy mieć dzidzie.. no ale jakos tak wyszło że do stycznia nic ale ja doskonale wiedziałam że nic nie będzie nic nie czułam etc.. .
W styczniu pojechaliśmy na weekend do znajomych do Francji daaawno się z nimi nie widzieliśmy no i znajoma z brzusiem chodziła bo termin na kwiecień miała.. a mnie jakoś tchneło.. że miesiączka się spóźnia i jakoś tak miała przeczucie. Kupiłam test i na drugi dzień rano miałam go zrobić.. no i zrobiłam, ale za krótko (chyba) z nim czekałam jedna kreska więc machnełam ręką i mówię to jeszcze nie to, ale odruchowo wrzuciłam test do plecaka.Robert przyjeżdża z kumplem bo byli coś tam załatwić i pierwsze co to pytanie czy już! Ja mówię że nie.. biedak zmartwił się no ale mówi to dalej pracujemy.. .
Wieczorem pojechaliśmy do domu, rozpakowywuje plecak no i wyciągam test i chciałam go wyrzucić ale jakoś tak migneły mi 2 kreski spojrzałam na niego i oniemiałam hehe, a Robert nie wiedział co się dzieje, powiedziałam że są jednak 2 kreski.. a on mówi że go wrabiam pokazałam mu test on też nie chciał wierzyć. Więc na drugi dzień do mojej gin i ona to potwierdziła a mój Robciu zaraz za telefon i wszystkich dosłownie wszystkich znajomych obdzwonił że właśnie się dowiedzieliśmy że będzie dzidzia. hehe.
Ciąże przeszłam suuuper zero mdłości, zero wymiotów ale za to pełno zachcianek

Moja mama przyjechała do nas w 9 miesiącu bo mój Robert bał sie mnie zostawiać sama.. minął mój termin poszłam do gin a ona że nic się tutaj narazie nie zapowiada i mam jeszcze tydzień jak nie urodze to do szpitala.. .
Mama niestety musiała wracać bo miałą wizyte u lekarza na którą czekała cały rok.. nie chciałam aby jej to przepadło bo ma straszne problemy z nogami więc kazałam jej jechać.. .
A my z robertem w poniedziałek na noc do szpitala na wywowałnie.. najpierw badanie które jest strasznie bolesne w 9 miesiącu a potem tabletkę dopochwową którą musza przykleić do szyjki (ona powoduje rozwarcie). Babka mówi że po 1 tabletce się rodzi więc my cali podnieceni że to już dzisiaj w nocy powinno nastąpić.. .Przychodzi o 6 rano a ja zero skurczy no to dały mi następną.. masakra ból niesamowity.. w południe Robert mnie obserwuje i mówi iż strasznie napuchłam nogi, ręce, brzuch.. . A babka do mnie to że normalne po tabletkach. Dostałam skurczy co 7 minut ale takich bardzo lekkich.
Zostaliśmy na noc.. na drugi dzięń moja gin mówi abym poszła do domu bo i tak teraz nic mi nie podadza bo muszę mieć dzień przerwy. Przyjechaliśy w czwartek na noc badanie, tabletka ból już był tak mocny że ja się trzęśłam na widok lekarza czy pielęgniarki. Wszystko opuchnięte masakra.
No ale cóż.. w nocy bolało mnie już wszystko z racji że mieliśmy pokój jedno osobowy w którym było normalne łoże małżęńskie i łóżko do rodzenia to i wanna do porodu.
Robert cały cza sbył przy mnie..
Dopiero w piątek podjęto decyzję o oksytocynie bo juz nic inneg nie mogły zrobić. Dostałam skurczy ale rozwarcia wciąż nie było.. z resztą juz tak mnie bolało jak która kolwiek wkładała mi paluchy aby zbadać że zamknełam nogi i powiedziałam koniec nikt mnie nie dotknie tak sie rozdarłam na nie , ja normalnie ryczałam jak ktoś wchodził do pokoju bo tak mnie bolało.. wkońcu przyszedł anestezjolog i dał mi zastrzyk wtedy mi juz wszystko zwisało kto mi tam grzebie ;D.
No ale o 14 jak przyszła mnie badać wyleciało peeeełno krwi nie wiedzieli co się dzieje a ja straciłam przytomność.Nie było czasu na zastanawianie się dzwonili do mojej gin ona jechała już do mnie i kazała zarezerwować sale, a inna gin robiła mi USG bo myśleli że Łożysko wypada.. ale wszystko było ok.
Moja gin mnie uspokoiła i powiedziała że to może jakies naczynko pękło.. nie może ryzykować. Okazło się że wszystkie rozstępy które miałam na macicy popękały i spowodowały krwotok straciłam 2,5 l krwi. Robert był cały czas przy mnie co mi dodawało otuchy.
Gin zszyła mi 7 warst macicy bo tak wszystko się pocharatało.. a to wszystko po tych tabletkach poprostu mój organizm tego nie przyjmował.. i dlatego.
Nicole nic się nie stało a ja szybko doszłam do siebie po 5 dniach wyszłyśmy do domu.Rachunek troche mnie zwalił z nóg - dostaliśmy go 3 miesiące po porodzie.. ale cóż grunt że wszystko dobrze się skóńczyło :"D
Ależ Was zanudziłam!!!!
