o tak! któregoś dnia wybrałam się z nim na miasto z koleżanką... było cudownie, dostał wafelka, zrobiliśmy sobie zdjęcia w parku, ale w drodze powrotnej chciał być na rączkach i krzyczał kiedy tylko wsadziłam go do wózka, więc musiałam go targać na zmianę z koleżanką poł godziny do domu (nie pomogły nawet jego ulubione chrupeczki)... kiedy już przyszliśmy to nie czułam rąk...
Baltoś nie chce jeszcze leżeć na brzuszku... wścieka się, krzyczy jak tylko go poloże i nic nie pomaga trzeba go dać na plecki, albo do siedzenia, bo sam się jeszcze nie podniesie chyba że z pozycji połsiedzącej... jeszcze jeden problem... gdyby mógł to by stał cały czas... jak go chcę posadzić to sztywnieje , prostuje nogi i chce chodzić... to chyba przez ten chodzik... nie spędza w nim więcej niż 40minut dziennie a już by chciał chodzić.. jak go postawimy to nawet sam stoi i trzyma się np pufy... ale to jest bardzo żadko...bo go nie stawiamy, w przeciwnym wypadku już by chodził...